Laurence miał już okazję poznać Philipa Notta, udzielając mu kiedyś pomocy medycznej. Nie wnikał w związki swojej siostry Loretty z różnymi mężczyznami wierząc, że dokonuje odpowiednich wyborów. Jeżeli się spali, to tylko będzie wiedziała gdzie popełniła błędy. Laurence znał dobrze swoje rodzeństwo i to, jaka więź łączyła bliźniaki. Skoro pojedynek dotyczył jej honoru i rodziny, to jedynie mógł to skomentować dla siebie, że "chłopcy potrzebują się trochę popisać publicznie". Mimo to, nie zostawi rodzeństwa bez swojego wsparcia. Są rodziną i muszą sobie pomagać. Nawet, jeżeli nie zgadzamy się z ich działaniami, poglądami.
- Dobrze to słyszeć.Odpowiedział z lekkim uśmiechem.
- U mnie w porządku. Wróciliśmy już do Doliny Godryka po uprzątnięciu niewielkich zniszczeń posiadłości. Louis jak każde dziecko, wymaga sporo uwagi i trzeba go chwilami naprawdę pilnować.
Dodał w odpowiedzi na pytanie. Przez wydarzenia na Beltame, posiadłość Laurenca nie co ucierpiała, ale na szczęście wszystko już wróciło do normalności.
- Martwię się tylko tym, że Louis nie wykazał jeszcze żadnych zdolności magicznych. Ale chyba jeszcze za wcześnie.
To była jedna rzecz, jaka go martwiła. Wierzył, że jeszcze coś się zmieni. Brak matki mocno wpłynął na stan psychiczny dziecka. O ile w ciągu dnia potrafi o tym nie myśleć, tak wieczorami to ojciec przy nim siedział i czytał bajki. Louis tęsknił za rodzicielką. Tak jak Laurence za swoją żoną.
Jeżeli chodzi o spotkanie. Mogli się także umówić w domu Laurenca, którego remont i odbudowa części zniszczonych zostały zakończone. Być może pomyślą o tym następnym razem. Nie miał jednak pojęcia, że jego brat jest Zimnym. Obecne ubranie o tej porze roku, mógłby interpretować jakimiś środkami bezpieczeństwa?
Chcąc przejść do rzeczy i zmienić temat, Louvain zrobił to pierwszy, uprzedzając pytania jakie mogły pojawić się przez wysłany list z prośbą.
Uśmiechnął się pokręciwszy głową.
- Tak. Z początku myślałem, że rzeczywiście chcesz złamać zasady pojedynku. Ale po analizie wiadomości, stwierdziłem, że może potrzebujesz tego w innej sytuacji, lecz nie chcesz wyjawiać konkretów. Tylko, pisząc coś takiego trochę było ryzykowne, Louvain. Zdajesz sobie sprawię, co by się stało, gdyby ktoś przechwycił kruka?
Zwrócił mu lekką uwagę, bowiem gdyby jego kruk został przechwycony i poszło do publiki, że bracia Lestrange kombinują ze stworzeniem eliksiru, aby łamać zasady pojedynku, reputacja ich obojga mogłaby ucierpieć. Już nie mówiąc o nazwisku.
- Całe szczęście, że nic poważniejszego Ci się nie stało na Beltame. A następnym razem może napisz bezpośrednio, czego potrzebujesz.
Laurence w słowach wykazywał troskę ale też zaniepokojenie faktem, że jego brat doznał urazu podczas wydarzeń na Beltame. Zwrócił także uwagę na masowanie ramienia. Aż chciałby sprawdzić, czy rzeczywiście jest już wszystko dobrze. Starszy Lestrange działał tam zawodowo, kierując grupą medyczną i jednocześnie musiał ewakuować swojego syna i skrzata. Więc nie doszły do niego wieści, że ktoś z jego rodzeństwa ucierpiał. Tym samym dał też bratu do zrozumienia, że jeżeli będzie czegoś potrzebować, ma pisać bezpośrednio ale i ostrożnie.
Laurence sięgnął do kieszeni i wyjął dwie zakorkowane buteleczki z niebieskim płynem, eliksiru Extimulo.
- Zrobiłem wzmocniony. Będzie działać odrobinę dłużej. Użyj go w rozważnej sytuacji tego wymagającej. Rozumiemy się?
Chciał potwierdzenia, że Louvain wykorzysta eliksir w naprawdę potrzebującej tego sytuacji, gdzie mogłoby faktycznie mu coś grozić. Laurence zdawał sobie sprawę, że żyją teraz w trudnych czasach i trzeba sobie pomagać. Jeżeli brat zapewnił, wyciągnął w jego stronę dłoń na której spoczywały dwie buteleczki ze Wzmocnionym Eliksirem Extimulo.