Pragnienie. Nie pamiętała, aby kiedykolwiek pragnęła tak jakiegokolwiek mężczyzny. Jego dłonie, dotyk, zapach, pocałunki zgrywały się w cudowną epopeję uczuć. Chciała, aby to trwało wiecznie, nie mijało, nie kończyło się. Chciała czuć jego zapach, ciepło, smak na swoim ciele. Był tak gorący jakby leżała na polanie pełnym słońca. Ręce zarzuciła mu na ramiona, pocałunki odwzajemniała zapominając o tym gdzie jest, co robi i czego nie powinna robić, bo nie wypada. Nie chciała czuć wyrzutów sumienia, że go pragnęła. To on miał żonę, a nie ona, to on miał dzieci, a nie ona. To on powinien czuć wstyd, a nie ona. Ona chciała czuć więcej pragnienia, tego żarliwego uczucia, które powodowały, że jej policzki pulsowały ciepłem, że przez jej podbrzusze przesuwały się fale podniecenia. Czuła, że chciała go więcej i bardziej, czuła, że nie przerwie tego dzisiaj i chciała już nigdy nie żałować. To nie ona jest tutaj winna, to nie ona powinna czuć się jak złoczyńca. Ona tylko brała to, co on chciał jej dać, bez konsekwencji.
Miłość. Czerwona barwa przyjemnych uczuć okraszona czarnym kolorem zdrady i niewłaściwych czynów, których dopuszczał się tutaj Augustus Rookwood. Chciała go kochać bez granic, chciała mu się oddawać każdego dnia zaczynając od dzisiaj. Chciała, aby pokazał jej jak bardzo ją kochał, chciała jego miłości, jego dotyku, słów, które wywoływały dreszcze i jęki. Napinała mięśnie z przyjemności, gdy dotykał ją po jej udach, błądząc po nich palcami jak pianista po klawiszach pianina, każdy jego dotyk powodował, że na jej skórze pojawiały się dreszcze, a to jeszcze bardziej potęgowało jej podniecenie.
Brak granic. Chciała mu się oddać tutaj, cała, gdziekolwiek i o której kolwiek, a jego palce pod jej bielizną spowodowały, że zamarła czekając na to, co chce jej zrobić. Spojrzała w jego oczy czując jeszcze większą falę podniecenia. Oddychała szybko, nierówno delikatnie poruszając się pod nim, bo mrowienie w dole powodowało, że nie mogła wytrzymać. W oczach była lekka obawa, ale zdominowana przez podniecenie, a także chęć przekroczenia granic. Bała się to robić, ponieważ nie chciała być porzucona, nie chciała być zostawiona na pastwę losu, a jednak leżała pod nim, jego dłonie doprowadzały ją do szaleństwa. Czuła jak serce bije jej zbyt szybko, a w uszach szumi krew.
Musiała zdecydować o swoim losie. Poddać się i stoczyć w wir poczucia winy oraz strachu, że zostanie na zawsze sama, czy jednak odsunąć się i jeszcze poczekać. Poznać go lepiej upewnić się, że nie jest tylko zabawką w rękach bogatego Rookwooda. Sprawdzić, czy jest wobec niej uczciwy, czy jest odpowiedni. Wiedziała, że jeszcze poczeka, że jeszcze wytrzyma, ale nie wiedziała, czy on na nią poczeka, czy będzie wystarczająco cierpliwy, czy nie powie jej czegoś podłego, co spowoduje, że poczuje się jak dziwka. Drgnęła nieznacznie na samą myśl o tym, co robiła… Mówił jej, tyle przyjemnych słów, tyle rzeczy, których nie potrafiła objąć umysłem. Słowa, które powodowały, że była bardziej podniecona, ale wątpliwości nie uciekały.