• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty

[19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#4
24.10.2023, 21:37  ✶  

Proces, w którym myśl była nanoszona na bardzo prosty do rozczytania i rozwikłania czytnik był dla niego w zasadzie przyjemnością. Naprawdę pozwalało mu to odrobinę łatwiej funkcjonować i przywoływać fakty w uporządkowany sposób. Bo tak, może nie był wyjatkowym czyściochem, która miała pierdolca na punkcie tego, żeby wszystko było równo, ale w swoim miejscu pracy miał jednak każdą kupkę papierów czy teczkę uporządkowaną. Tak jak panował tutaj porządek na półkach w dokumentach taki, jak w archiwum. Wszystko ponumerowane, pooprawiane napisami, odpowiednie teczki, segregatory i tak dalej. Rzecz jasna magia tutaj multum ułatwiała, pozwalając przechowywać w pozornie małej szufladzie o wiele więcej, tym nie mniej - to było ważne. Chaos był trudniejszy do radzenia sobie z nim na wielu płaszczyznach. A teraz potrzebował się ruszyć, żeby nie tkwić w tym kującym mózg zastoju przeciągającym mu obrazy przed oczy, na które nie chciał patrzeć. Zatrzymujące procesy, na których chciał się skupić.

- Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. - Tutaj machnął teczką, która miała przybrać zdecydowanie, kiedy się nią już zajmą. - Hm... - W zasadzie to i tak wyjdzie, prawda? Skoro pracują razem - wyjdzie. Czy dzisiaj, czy za dwa tygodnie, a skoro brali się do poważnej pracy to lepiej było powiedzieć osobie, która ma trzymać twoje plecy, gdy szambo wybuchnie. Ale nie odpowiedział od razu - wyglądał, jakby przyglądał się tym informacjom, jakby to one zajmowały mu myśli, a nie pytanie, czy wszystko jest w porządku. - Choruję na Milforda. - Odezwał się tak po kilku chwilach milczenia i odwrócił głowę w kierunku Victorii. Bardzo dużo osób mówiło mu, że to super. Nie, nie było super. Nie dało się zapomnieć niczego. Uczuć, obrazów, dźwięków, myśli, słów. Niczego. Wszystko tkwiło w twojej głowie i wystarczyło jedno poruszenie, jedno drgnięcie, żeby dostać tego prawdziwy wysryw na stół. I to nie tak uporządkowany, jak tablica, którą zrobił. - To ta choroba od pamięci absolutnej, jak to nazywają. - Wzruszył ramionami, nie miał przejętej jakkolwiek mimiki, kiedy o tym mówił, a nawet lekko się uśmiechnął. Bo co tu przeżywać? Trudno, tak było, nie miał na to wpływu. Żaden lekarz też nie. - Czasami mózg mi się wysypuje jak przestarzały kociołek i potrzebuję chwili, żeby dojść do siebie. - Jak ten stary kociołek, co w nim zamiast łycha magicznie kręcić się, to on chwiał się na nogach i upadał, albo w ogóle robiła się w nim przypadkowa dziura i wylewał wszystko na zewnątrz. - Kochana ciocia Moody. - Żadna to dla niego w zasadzie była ciocia, ale czasem na nią tak wołał. Czasem też wołał do niej per "babciu", ale to tylko wtedy jak miała lepszy nastrój, żeby go nie zabiła.

- Przez te ponad dwa tygodnie. - Wskazał dłonią krzesło i biurko w całej okazałości. Owszem, to było potrzebne, Cain też naprawdę potrzebował chwili odpoczynku, a skoro nie było żadnej sprawy wymagającej na gwałt zajęcia się to i dostali swoją działkę "nudy" jakby to większość aurorów nazwała. - Yhym. Okej. - Stwierdził po prostu i obrócił się w stronę Victorii na jej stwierdzenie, że lepiej iść po trupka. Zbił zdrowie w jej filiżankę z kawą, jak niemal w jakimś toaście mającym być nadzieją na rychłe zamknięcie sprawy. Tak to sobie obmyślił. - To za szybką, bezproblemową akcję. - Powiedział na głos z uśmiechem. - Pewnie tak. Ciało - miejsce zbrodni - świadek - rodzina - szkoła? - Zapytał tak orientacyjnie, czy to będzie ich droga działania, oczywiście tutaj należało wszystkie zmienne uwzględnić. - Chcesz się gdzieś rozdzielić? Jedna osoba do szkoły, druga do rodziny, czy może poznamy się wspólnie przy pracy? - Trochę tak zaczepił, trochę zażartował, kąciki warg uniosły się mocniej ku górze. Ale w zasadzie to uważał to za dobry pomysł. Żeby siebie samych sprawdzić, żeby się przekonać, jak pracują. Nauczyć się siebie i zaufać sobie.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Bletchley (3072), Victoria Lestrange (2749)




Wiadomości w tym wątku
[19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Victoria Lestrange - 23.10.2023, 18:01
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Cain Bletchley - 24.10.2023, 19:17
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Victoria Lestrange - 24.10.2023, 20:28
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Cain Bletchley - 24.10.2023, 21:37
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Victoria Lestrange - 24.10.2023, 22:29
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Cain Bletchley - 25.10.2023, 17:49
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Victoria Lestrange - 25.10.2023, 23:27
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Cain Bletchley - 26.10.2023, 11:33
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Victoria Lestrange - 26.10.2023, 20:13
RE: [19.05.1972, Biuro Aurorów] Brać się do roboty - przez Cain Bletchley - 27.10.2023, 21:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa