Nie mógł szczególnie mocno wierzyć w Departament Przestrzegania Prawa, bo pracował na Nokturnie zbyt wiele lat, aby można było pokładać nadzieje w skuteczność ich działania... Na przestrzeni ostatnich miesięcy, pod wpływem troski bliskich, odnalazł w sobie jednak taką myśl, że ten świat wcale nie był aż tak zepsuty, jak sądził jeszcze niedawno. Może dlatego zwątpił w to, że Atreusa doszczętnie popierdoliło, bo nie widział dla tej sytuacji żadnego innego wyjaśnienia - te wszystkie doświadczenia w cyrku musiały go w jakiś sposób zmiękczyć, skoro dał sobie zrobić aż taką krzywdę pierwszemu lepszemu frajerowi, a teraz się jeszcze wahał. Tak, wahał się, mógłby mu teraz przypierdolić w ten pusty łeb, skoro Bulstrode sam się na to wystawiał. Flynn nigdy, a w szczególności teraz kiedy w domu czekali na niego kochający go ludzie, nie miał w sobie żadnej żądzy, aby doprowadzać do bezsensownej krzywdy, ale karanie takich oprychów przychodziło mu z niewymuszoną łatwością. Gdyby go Atreus zaatakował w ten sposób pięć lat temu, otrzymałby pewnie to, czego tak bardzo pragnął. Teraz - szarpał się z kolesiem naprawdę mocno chcącym wrócić do swojej rodziny w jednym kawałku.
Śmierć nie przerażała go w żadnym stopniu. W śmierci było coś, co go przyciągało - zawsze chciał umrzeć, ale wiedział też, że śmierć nie była czymś co przydarzała się tobie - ona przydarzała się każdemu w otoczeniu, w którym kiedyś istniałeś.
- Jesteś pierdolonym śmieciem.
Mimo zdecydowanej próby wyswobodzenia się z uścisku, w jaki został złapany, nie mógł tego zrobić. Spróbował się więc pochylić w dół - przycisnąć brodę do klatki piersiowej i w ostatniej chwili sprawić, że Bulstrode uderzy w niego nosem, ale...
...byli tak samo szybcy i oboje oberwali równie mocno.
- Kurwa mać - warknął z bólu, dobrze wiedział, że po tym co się tutaj wydarzyło nie będzie w stanie utrzymać łyżki w łapie do końca dnia - weź sobie wykup jakąś dziwkę ty jebany frustracie i odreaguj to inaczej, w przeciwieństwie do ciebie mam kogoś - nie będzie mu się przecież zwierzał ze skomplikowania swojej sytuacji sercowej - kto się wkurwi, że wracam obity.
Ta cała sytuacja odwróciła jego uwagę od tego, jak pieruńsko typ był zimny i... okej, to nie było nic, czego Bell się nie spodziewał, bo przecież pisano o nim w gazetach właśnie w tym kontekście, ale dopiero teraz zrodziła się w nim taka myśl, że może Atreus sam w sobie nie był wcale jakimś oszołomem, może to całe Limbo odebrało mu cząstkę człowieczeństwa, a on się teraz litował nad pustą skorupą po Aurorze, a nie kimś z krwi i kości. Ta wizja była tak odrzucająca, że się nią nieco przeraził, złapał go za nadgarstki i zaczął się z nim siłować, żeby ten go puścił.
Był całkowicie przekonany, że Bulstrode mógł stać się po prostu wampirem.
Śmierć nie przerażała go w żadnym stopniu. W śmierci było coś, co go przyciągało - zawsze chciał umrzeć, ale wiedział też, że śmierć nie była czymś co przydarzała się tobie - ona przydarzała się każdemu w otoczeniu, w którym kiedyś istniałeś.
- Jesteś pierdolonym śmieciem.
Rzut PO 1d100 - 26
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Mimo zdecydowanej próby wyswobodzenia się z uścisku, w jaki został złapany, nie mógł tego zrobić. Spróbował się więc pochylić w dół - przycisnąć brodę do klatki piersiowej i w ostatniej chwili sprawić, że Bulstrode uderzy w niego nosem, ale...
Rzut PO 1d100 - 60
Sukces!
Sukces!
...byli tak samo szybcy i oboje oberwali równie mocno.
- Kurwa mać - warknął z bólu, dobrze wiedział, że po tym co się tutaj wydarzyło nie będzie w stanie utrzymać łyżki w łapie do końca dnia - weź sobie wykup jakąś dziwkę ty jebany frustracie i odreaguj to inaczej, w przeciwieństwie do ciebie mam kogoś - nie będzie mu się przecież zwierzał ze skomplikowania swojej sytuacji sercowej - kto się wkurwi, że wracam obity.
Ta cała sytuacja odwróciła jego uwagę od tego, jak pieruńsko typ był zimny i... okej, to nie było nic, czego Bell się nie spodziewał, bo przecież pisano o nim w gazetach właśnie w tym kontekście, ale dopiero teraz zrodziła się w nim taka myśl, że może Atreus sam w sobie nie był wcale jakimś oszołomem, może to całe Limbo odebrało mu cząstkę człowieczeństwa, a on się teraz litował nad pustą skorupą po Aurorze, a nie kimś z krwi i kości. Ta wizja była tak odrzucająca, że się nią nieco przeraził, złapał go za nadgarstki i zaczął się z nim siłować, żeby ten go puścił.
Rzut PO 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!
Był całkowicie przekonany, że Bulstrode mógł stać się po prostu wampirem.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.