Erik ją zauważył. Uniósł nawet kufel w górę, tak, żeby to zobaczyła. Pokręciła przecząco głową w jego kierunku, aby zdawał sobie sprawę, że ten pomysł nie był taki dobry jak mu się wydawało. Jednak musiała się skupić na tym, co działo się tu i teraz.
Prowadząca zaczęła opisywać kandydatów. Norka zmrużyła oczy, aby się skupić tylko na tym, co mówiła Yvone. Musiała przecież grać w tę grę i kogoś wybrać.
Kandydat numer jeden został opisany jako lekkoduch. Przynajmniej tak to odebrała panna Figg. Nie szukała kogoś takiego. Noce spędzane w kasynie? Nie brzmiały jej jak to, czym zajmuje się odpowiedzialny mężczyzna. Odwiedza wiele miejsc, czyli nie ma go na miejscu, a ona potrzebowała kogoś, kto będzie przy niej i ją wesprze. Zdecydowanie nie było to coś, czego szukała. Wyraz jej twarzy póki co się nie zmienił, nie chciała dać po sobie poznać, co o tym wszystkim myśli.
Przeszli do dwójki. Skrzywiła się, kiedy usłyszała o pracy, którą było bycie bogaczem. Zawód syn? Nie imponowało to jej w żaden sposób, wręcz przeciwnie. Figg ceniła sobie pracowitość. Dba o siebie i się wysypia, niezbyt ambitne, brzmiało jak opis jakiegoś zadufanego w sobie Narcyza, do tego, albo jej się wydawało, albo był czystokrwistym, który szukał odpowiedniej kandydatki. Jak na razie nieszczególnie była zadowolona z tego, co usłyszała. Może kolejny kandydaci okażą się bliżsi temu, czego szukała Norka?
Opis kandydata numer trzy brzmiał zdecydowanie bardziej jak to czego szukała. Przynajmniej na początku. Goblini bimber nie był do końca dobrym zainteresowaniem, czy to nie oznaczało po prostu, że lubi się schlać? Później było tylko gorzej, skórzane ubrania, i ta cała reszta. Wspomnienie o życiu, które nie było usłane różami wzbudziło w niej współczucie, bo Norka była tą osobą, która chciała uratować każdego, więc może to był jakiś pomysł na to, jaką decyzję powinna podjąć.
Ostatni kandydat postawił zdecydowanie na bardzo skromny opis. Niewiele jej to o nim powiedziało. Poza tym, że uważał, że ma dużego kutasa, albo źle odczytała te metafory - co nie było czymś, co imponowało Norce. Do tego ten balet, to raczej babska pasja.
Przedstawienie trwało dalej. Przyszedł czas na to, aby ona zadała pyta. Gdyby wiedziała, że się tutaj znajdzie pewnie by się przygotowała, tak musiała improwizować.
- Zacznijmy od pana numer jeden. Wspominał o tym, że lubi adrenalinę. Jaka była najbardziej niebezpieczna sytuacja w jakiej się znalał? - To by pomogło jej zweryfikować, czy bardzo jest nieodpowiedzialny.
- Jeśli chodzi o pana numer dwa. Gdyby pan nie był bogaczem, to gdzie by pan pracował? - Zastanawiało ją to, bo właściwie to, że jego pracą było bycie bogaczem nic o nim nie mówiło.
- Pan numer trzy. Zaciekawiło mnie pana zainteresowanie mąką i drożdzami. Czy posiada pan może swoje ulubione gatunki? Może również, jaki wypiek jest pana ulubionym, bo to dość istotne, co można z tych składników stworzyć. - Nie byłaby sobą, gdyby nie pociągnęła tematu gastronomii.
- Skoro z pana taki fanatyk klasyki panie numer cztery, to jak zareagowałby pan na wprowadzenie do swojego życia nieco postępu? Świat ciągle się rozwija. Jak reaguje pan na wszelkie nowinki? - Zastanawiała się, czy nie jest to faktycznie jakaś konserwa, która nie chce korzystać z tego, że świat gnał do przodu.