Wood liczyła, że kiedyś uda jej się zobaczyć Brennę pod wpływem alkoholu. Wiedziała, że to tylko zapobiegliwość, bo partnerka ciągle pilnowała, czy wszyscy jej bliscy są bezpieczni. Gotowa była w każdej chwili zareagować na każdą ewentualność. Tyle, że no i jej się należało coś od życia. Nie namawiała jej jednak do tego, aby właśnie tego wieczoru pozwoliła sobie na chwilę odetchnięcia. Czuła, że to nie był dobry moment, jeszcze kiedyś się razem spiją. Czuła, że mogłoby być wtedy naprawdę zabawnie, a Brenna pokazałaby jej swoje zupełnie inne oblicze.
Nie miała pojęcia, dlaczego partnerka pytała ją o to, czy Cameron wie o jej zainteresowaniu tym wydarzeniem. Oczywiście, że wiedział, Ruda mówiła mu o wszystkim! Ciekawiło ją ono jednak to tylko i wyłącznie jako eksperyment społeczny, sama nigdy w życiu nie wzięłaby w takim przedsięwzięciu udziału, szczególnie, że znalazła już swojego wymarzonego wybranka. Ostatnio coraz bardziej to do niej docierało. Beltane wiele jej uświadomiło w tym względzie.
Wood pierwsza dotarła do Erika. Chciała sobie zająć najlepsze miejsce z tych wolnych. Skoro przedstawienie dopiero się zaczynało, to mogła na spokojnie wszystko analizować. - TO JA! - Powiedziała do Erika z ogromnym entuzjazmem. - Nie wiem, czy to dobrze, jeśli uważasz mnie za zwiastun kłopotów w ministerstwie. - Faktycznie, często to właśnie Wood była posłańcem o tym, że działo się coś niedobrego ze względu na swoje niesamowitą umiejętność latania na miotle. Mało kto potrafił poruszać się w powietrzu tak zwinnie jak ta ruda paskuda.
- Mamy wolny wieczór! - Dodała jeszcze, chociaż dostrzegła, że Longbottom zauważył już, że pojawiła się tutaj z jego siostrą.
- Lepszych miejsc nie mogłyśmy mieć, dzięki, że nam zająłeś. - Usiadła wreszcie na stołku. Przepchnęła się przy tym przez Erika zupełnie nieostrożnie. Zasiadła i wtedy do jej uszu doszła krótka wymiana zdań między rodzeństwem. Znali tę dziewczynę, która znajdowała się na scenie. Wood wpatrywała się w nią dłuższą chwilę i dotarło do niej, że kojarzy tą twarz. - To ta laska, co się zamieniła w bobra na waszym ostatnim balu! - Powiedziała trochę zbyt głośno.
Postanowiła się wtrącić w konwersację, chociaż długo zastanawiała się czy powinna, to były sprawy między nimi. - Nie wiem, czy by dała radę uciec, tu jest strasznie dużo ludzi. - Jakby Erik nie zauważył.
Wzięła jeszcze piwo od Brenny i upiła ogromny łyk z kufla. Tego jej tylko brakowało do szczęścia. Trunek pozostawił wąs na połowie jej twarzy, bo ten kufel był niemal wielkości jej głowy. Przetarła więc buzię rękawem, żeby nie było, że się nie umie zachować.
- Nudna zmiana, nic ciekawego się nie działo. - Odpowiedziała jeszcze Erikowi, nie dało się nie zauważyć rozczarowania w tonie jej głosu.