Norka po prostu zawsze czuła się w pewien sposób niewystarczająca. Miała wrażenie, że brakuje jej wyjątkowości. Nie posiadała żadnych nietypowych umiejętności. Do tego otaczała się ludźmi, którzy osiągali sukces w najróżniejszych dziedzinach, miała wrażenie, że wypada przy nich blado. Fakt, może udało jej się spełnić jedno z marzeń, włożyła w to sporo swojej pracy, ale nadal czegoś jej w tym wszystkim brakowało. Zawsze chciała być w czymś wyjątkowa. Czy cukiernictwo było dziedziną, którą można się szczycić? Faktycznie zdarzali się rzemieślnicy, którzy byli cenieni na całym świecie, jednak ona jeszcze nie znajdowała się jakoś szczególnie wysoko w tej hierarchii.
- Cieszy mnie, że przyznałeś mi rację. - Dodała jeszcze, chociaż sama miała problem z ostrożnością. Ufała niemal wszystkim, wierzyła, że nie byliby w stanie zrobić jej krzywdy. Wystarczył krótki uśmiech, jedno miłe słowo, a panna Figg traciła czujność. Mimo, że miała świadomość, jak wygląda teoria. Brenna wbijała jej to do głowy od dawna, sama przecież widziała, że świat jest pełen złych ludzi. Jednak nie do końca potrafiła weryfikować ludzi.
- Skoro tak mówisz, to nie będziemy się przejmować. - Zaakceptowała taki rozwój sytuacji. Zresztą, co miała do stracenia? Nie wyglądał jej na mordercę, z tego, co jej się wydawało mignął jej nawet na jakimś spotkaniu Zakonu. Nie był jednym ze śmierciożerców. To było najistotniejsze w tej chwili.
- Bardzo dobrze, lepiej, żebyś wiedział, czego się po mnie spodziewać. - Uśmiechnęła się przy tych słowach. Humor nieco jej się poprawił, sporo wpływu na to miała świadomość, że za moment będzie mogła się wysuszyć.
Weszła powoli do środka. Rzuciła okiem na wnętrze, jednak nie chciała się jakoś specjalnie rozglądać, aby nie wyjść na wścibską. Zapewne wiele osób chciałoby być teraz na jej miejscu, znaleźć się w mieszkaniu swojego idola. Promienie słoneczne nie miały dzisiaj szansy przebić się przez chmury, także w środku było dosyć ciemno, te duże okna robiły jednak ogromne wrażenie i ta przestrzeć.
Powoli wchodziła do środka. Nie zamierzała oceniać tego, jak wygląda jego mieszkanie, chociaż wnętrze jej się spodobało. Nie panował w nim przepych, jednak widać było, że Aury ceni sobie odpowiednie wartości. Na ścianach można było znaleźć sporo zdjęć, co dodawało temu mieszkaniu przytulności.
- Dziękuję. - Powiedziała jeszcze, po czym udała się tym wąskim korytarzem do łazienki. Weszła do środka. Pierwsze, co zrobiła, to przejrzała się w lustrze. Wyglądała dokładnie tak - jak się czuła. Fatalnie. Włosy miała mokre, opadały jej strąkami na twarz. Sięgnęła po swoją różdżkę i zaczęła się suszyć. Nie były to na szczęście skomplikowane zaklęcia, więc całkiem szybko udało jej się załatwić sprawę.
Kiedy była gotowa wyszła z łazienki i udała się do salonu. Aury najwyraźniej należał do osób wielozadaniowych, bo gdy jej ledwie udało się wysuszyć on zdążył się przebrać, rozpalić kominek i jeszcze zająć się herbatą. - Imponujące. - Skomentowała to z uśmiechem. Wyglądała zdecydowanie lepiej niż chwilę temu. Może nie tak dobrze, jak rano jednak widać było różnicę. Przystanęła jeszcze w miejscu, nie do końca wiedząc, które miejsce powinna wybrać, żeby sobie usiąść.