27.10.2023, 00:56 ✶
Nie rozumiał, co się z nim dzieje. Nie potrafił pojąć, dlaczego przez jego ciało przetacza się cała fala trudnych emocji - on, który zawodowo zajmował się ich rozpoznawaniem i pracą nad tymi, które wymykały się spod kontroli! Ledwo starł wilgotny ślad z policzka, a uderzyło go kolejne uczucie. Od zawsze bowiem czuł się mały i słaby; najbardziej chorowite dziecko Blacków, podejrzewane we wczesnym dzieciństwie o charłactwo, przebodźcowany feerią barw okalających obce sylwetki, zamknięty w swoim świecie - obiekt drwin i pogardy nie tylko starszego rodzeństwa, lecz także własnego ojca. Przez lata nauczył się maskować swą niepewność poczuciem humoru, cynicznym podejściem do życia i tworzeniem wokół siebie aury osobliwości. Teraz poczucie własnej niemocy powróciło - tym razem nie było jednak tak dojmujące, jak podczas samotnych nocy. Wiedział, że jest zaledwie pyłkiem na kartach historii i że czeka go jeszcze długa droga, jeśli chce się na nich zapisać. Spojrzał na księżyc wiszący na nieboskłonie. Czy to on wpływał na jego samopoczucie.
— Mam nadzieję, że to, co powiem, zostanie między nami... — znów zaczął szeptać, jednak uśmiech na jego twarzy sugerował, że nie jest to nic niebezpiecznego — ...ale sam od czasu do czasu korzystam z usług Dolohova. To świetny wróżbita, wszystko mi się sprawdziło... Rozumiesz jednak, że jako — odchrząknął i wyprostował się — człowiek nauki, nie mogę sobie pozwolić na mówienie o tym głośno.
Nie potrafił udawać poważnego, gdy nie było to potrzebne, dlatego zaraz się roześmiał i nałożył sobie trzy różne sałatki - każda w niewielkiej ilości, celem degustacji, oczywiście.
— Zrobiłeś wystarczająco dużo, Eriku. Dziękuję ci — poklepał mężczyznę po ramieniu, co musiało w jego mniemaniu wyglądać co najmniej groteskowo ze względu na dzielącą ich różnicę wzrostu — Masz rację. Nie chcę, abyś wystawiał się na niebezpieczeństwo.
Sałatki zniknęły z talerza Perseusa w zatrważającym tempie, dlatego dołożył sobie jeszcze ciasto, nie zważając na to, że tonie ono w rozsmarowanym na porcelanie majonezie, a następnie popił je kompotem. Wszystko stało się tak szybko, niemalże ledwo dostrzegalnie - w jednej chwili nadziewał na widelec kukurydzę, w drugiej kończył szarlotkę. Po wszystkim wytarł usta serwetką.
— Możemy zapytać o to Vakela Dolohova — dyskretnie puścił mu oczko.
— Mam nadzieję, że to, co powiem, zostanie między nami... — znów zaczął szeptać, jednak uśmiech na jego twarzy sugerował, że nie jest to nic niebezpiecznego — ...ale sam od czasu do czasu korzystam z usług Dolohova. To świetny wróżbita, wszystko mi się sprawdziło... Rozumiesz jednak, że jako — odchrząknął i wyprostował się — człowiek nauki, nie mogę sobie pozwolić na mówienie o tym głośno.
Nie potrafił udawać poważnego, gdy nie było to potrzebne, dlatego zaraz się roześmiał i nałożył sobie trzy różne sałatki - każda w niewielkiej ilości, celem degustacji, oczywiście.
— Zrobiłeś wystarczająco dużo, Eriku. Dziękuję ci — poklepał mężczyznę po ramieniu, co musiało w jego mniemaniu wyglądać co najmniej groteskowo ze względu na dzielącą ich różnicę wzrostu — Masz rację. Nie chcę, abyś wystawiał się na niebezpieczeństwo.
Sałatki zniknęły z talerza Perseusa w zatrważającym tempie, dlatego dołożył sobie jeszcze ciasto, nie zważając na to, że tonie ono w rozsmarowanym na porcelanie majonezie, a następnie popił je kompotem. Wszystko stało się tak szybko, niemalże ledwo dostrzegalnie - w jednej chwili nadziewał na widelec kukurydzę, w drugiej kończył szarlotkę. Po wszystkim wytarł usta serwetką.
— Możemy zapytać o to Vakela Dolohova — dyskretnie puścił mu oczko.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory