W przeciwieństwie do Tony'ego miała sporo szczęścia. Jej rodzice byli z niej dumni, powtarzali jej to na każdym kroku przez co była bardzo pewna siebie. Powtarzali jej, że jest wyjątkowa, lepsza od innych i tak właśnie się czuła. Starała się trzymać wysokie standardy, żeby ich nie zawieść. Było to dla niej bardzo istotne. Zachowała się więc trochę wbrew sobie wybierając się z Borginem w tę noc nie wiadomo gdzie. Jednak i jej zaczęło brakować w życiu nieco spontaniczności. W końcu ileż można tylko się dostosowywać. Tak właściwie to miała wrażenie, że jej rodzice nie do końca zaakceptowaliby, że szlaja się z mężczyzną po nocach, bo mogłoby to spowodować, że jej idealna reputacja zostałaby zachwiana. Chyba właśnie dlatego zdecydowała się na to spotkanie. Powodowało, że czuła adrenalinę. Do tego wszystkiego Borgin wzbudzał w niej ogromną ciekawość. Też pochodził z wyższych sfer. Była ciekawa, co ma jej do zaoferowania, może mogliby razem przekraczać granice? To się dopiero okaże.
- Potrafisz zadbać o kobietę. - Dodała jeszcze, chociaż w zasadzie mało o nim wiedziała. Sądziła jednak, że jest nauczony kultury i manier, zważając na to z jakiej rodziny pochodził. Miała świadomość, że mężczyźni byli różni. Widziała wiele w swoim krótkim życiu, szczególnie podczas balów, kiedy większość była mocno wstawiona. Byli bardzo nachalni, ignorowali swoje żony i próbowali wzbudzać zainteresowanie zupełnie obcych kobiet. Nie przemawiało to do niej.
- Tak myślisz? Spacer, czy kawiarnia też mogą być interesujące. Wiele zależy od towarzystwa, chociaż masz rację. Włamania na pewno nie zapomnę. - Przeprowadził ją bezpiecznie do miejsca, w którym mieli spędzić najbliższy czas. Podobało jej się to, jak mocno ściskał jej dłoń, aby nie stała jej się krzywda. Jakby była zupełnie bezbronna i sama nie potrafiła o siebie zadbać. Było to coś zupełnie nowego.
- Najprawdziwsza, wierna przekonaniom Salazara Slytherina. - Ceniła sobie jego poglądy, uważała, że był jedynym z założycieli Hogwartu, który potrafił dostrzec, co było najbardziej istotne. Zupełnie niedoceniony przez pozostałą resztę.
Trixie nieco się spięła, kiedy przesunął jej krzesło. Wyprostowała się niczym struna. Czekała, aż się do niej dosiądzie, nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać. - Jeśli mogę wybierać, to grzane wino, przynajmniej na początek. - Idealnie pasowało jej do atmosfery tego miejsca. - Nie sądziłam, że zabierzesz ze sobą aż taki asortyment. - Przygotował się na każdą ewentualność. Ciekawe, zastanawiała się, czy zostaną tutaj na całą noc, mogliby opróżnić te wszystkie butelki, zapomnieć o istniejącym świecie - brzmiało to całkiem owocnie.
Pytanie, które padło z jego ust spowodowało, że zaczęła się zastanawiać. Przeniosła wzrok na płomień świeczki, wpatrywała się w nią dłuższą chwilę. Jaki był jej sekret?. Czy mogła podzielić się z nim tym, że czerpie przyjemność z krzywdzenia mugoli, że jest to aktualnie sens jej życia? Chyba zbyt szybko, aby dzielić się takimi informacjami. - Nie mam sekretów, możesz ze mnie czytać jak z otwartej księgi. - Powiedziała cicho, bo nie do końca wiedziała, jak inaczej odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiadało jej to, że nie wiedział o niej wszystkiego, wolałaby kilka rzeczy zatrzymać dla siebie i dzielić się nimi wraz z rozwojem tej znajomości, o ile do niego w ogóle dojdzie. - Może to, że potrafię również czytać z innych, jak z otwartej księgi. - Nie powiedziała wprost o co jej chodzi, uczyła się jednak od lat tajemnej sztuki legilimencji.
- Czego się boisz najbardziej? - Zapytała, skoro mieli sobie zadawać pytania, postanowiła zacząć od tego.