Uniosła w zdumieniu brwi, gdy usłyszała, że duszek dziecka jest tu aż tyle lat. W zawieszeniu, w jednym miejscu, tak okrutnym i ponurym. Musieli to powstrzymać. Musieli powstrzymać tą okrutną kobietę. Zastanawiała się, czy to iż Augustus uwolnił Marianne powstrzyma tą pętle, gdzie był obscurus? Paxton nie mogła się skupić, nie mogła myśleć, bo wokół niej było za dużo stresu, obaw i strachu. Czuła się już zmęczona, a żal ściskał jej serce, gdy patrzyła na te dwa duchy.
Gdy Augustus ją uścisnął poczuła ulgę i na chwilę pozwoliła swoim myślom na odpoczynek. Jego usta były miękkie i ciepłe, ale też nie chciała w takiej sytuacji ponosić się emocjom. Chciała oddać się tej chwili, ale nie mogła. Nie mogła pozwolić sobie na uleganie mu w takim momencie. Musiała myśleć pragmatycznie, więc odsunęła się od niego. Nie chciała sprawiać mu większych problemów, nie chciała go rozpraszać, ponieważ potrzebowali jego skupienia na pełnych obrotach. Spojrzała mu bardzo krótko w oczy, próbując posłać mu pokrzepiające spojrzenie, że wcale nie zrobił nic złego, tak? Chciała sama siebie do tego przekonać, że w tej sytuacji to co on zrobił było słuszne. Na pewno będą musieli porozmawiać, ale nie było to teraz tak ważne.
Jej wzrok na chwilę spoczął na Marianne i poczuła kolejną falę rozgoryczenia. Tyle cierpienia tylko po to, aby żyć w zawieszeniu tyle lat. Gdy Augustus kazał trzymać się za jego plecami Avelina tylko chwilę tam stanęła. Spojrzała na niego i poczuła ulgę, że ten nadal chce jej bronić, ale nie zamierzała go zostawiać w tej walce samego. Stanęła obok niego i spojrzała na żywe trupy. Poczuła ucisk strachu w gardle, ale spróbowała się skupić i wyciągnęła różdżkę przed siebie. Machnęła nią, aby zamienić swojego wroga w najzwyklejsze garnki. Zawsze była dobra z transmutacji, więc może jej się to uda?
Rzut na transmutacje, aby zamienić żywe trupy w garnki.
Sukces!
Sukces!