13.11.2022, 17:19 ✶
Nieraz zgadzała się z Norką odnośnie zawodników Quidditcha. Niezależnie od tego, że sama należała do domowej drużyny, ale generalnie te ich przepychanki między sobą czy z rywalami i cała ta taka z lekko gwiazdorska otoczka, wzbudzała w niej chęć wywracania oczami. Nie trzymała się jakoś specjalnie innych zawodników, oczywiście miała dobre, koleżeńskie relacje, ale gdy zaczynała się atmosfera “męskiej szatni”, cóż, robiła szybszy ślizg do dormitorium, niż w trakcie swojego drugiego, pełnego meczu z ubiegłego roku, gdy ktoś omyłkowo posłał kafel na jej skrzydło.
- Prawda, pod trybunami jest spokojniej, ale za to można natrafić na więcej całujących się par. - Ale pojawienie się w okolicy takich obściskujących się uczniów zwykle całkiem rozmazywało nastrój i mało się dużo spokoju.
Alice energicznie pokiwała głową, gdy przyjaciółka wspomniała, że wszyscy pamiętają. Na razie nie chciała zbyt pochopnie gadać, bo znowu powie coś niefortunnego, jak chwilę wcześniej. Generalnie Selwynówna była szczera, otwarta i koleżeńska, być może, dlatego nie zawsze była brana zbyt poważnie czy przez innych uczniów, czy przez rodzinę, ale przez lata nauczyła się obserwować i wyciągać wnioski po cichu. Potrafiła zaskoczyć, gdy przechodziła w ten całkiem chłodny tryb planowania.
- Płakałaś Marto, każda z nas przez to przechodziła. Wiele razy, a wtedy najgorzej jest być całkiem samemu, ale przyszłyśmy tu całkiem przypadkiem. Widzisz, urwaliśmy się z lekcji, wiesz jakie one są nudne, nic się nie zmieniło - mrugnęła do ducha, gdy ten zbliżył się do niej.
Oczywiście, że skoro trafiły już na Martę, tę Jęczącą Martę, to korciło ją by poprowadzić rozmowę w tamtym kierunku, to jak z zębem, który jest na granicy wypadnięcia, język sam się tam pcha i drażni.
- A w ogóle chcesz o tym gadać? Wiesz jesteś w Hogwarcie sławna, bo jesteś najmłodszym duchem, to wiadomo, że przyciągasz uwagę. Jak to wiadomo z popularnością jest - Alice trochę musiała przyhamować, żeby też nie zasłodzić.
- Popularna? Mówią o mnie? - Chyba Marta sama nie potrafiła się zdecydować czy była zainteresowana czy podejrzliwa. - Ale że dobrze?
- Tak, wszyscy są zaciekawieni. Inni uczniowie, no i chłopcy też.
Marta miała ten słaby punkt, słyszało się, że lubiła się pojawiać szczególnie, gdy w pobliżu byli ci rozchwytywani uczniowie.
Alice trochę się wycofała, że duch mógł opuścić całkiem kabinę, ale podłapała haczyk, bo podążała za nimi dalej.
- Ktoś coś mówił, może?
- Chyba ktoś od Longbottomów? - rzucała całkiem na ślepo, ale ich zawsze jest dużo w Hogwarcie, poza tym mieli najwyraźniej dość estetyczne geny.
- Prawda, pod trybunami jest spokojniej, ale za to można natrafić na więcej całujących się par. - Ale pojawienie się w okolicy takich obściskujących się uczniów zwykle całkiem rozmazywało nastrój i mało się dużo spokoju.
Alice energicznie pokiwała głową, gdy przyjaciółka wspomniała, że wszyscy pamiętają. Na razie nie chciała zbyt pochopnie gadać, bo znowu powie coś niefortunnego, jak chwilę wcześniej. Generalnie Selwynówna była szczera, otwarta i koleżeńska, być może, dlatego nie zawsze była brana zbyt poważnie czy przez innych uczniów, czy przez rodzinę, ale przez lata nauczyła się obserwować i wyciągać wnioski po cichu. Potrafiła zaskoczyć, gdy przechodziła w ten całkiem chłodny tryb planowania.
- Płakałaś Marto, każda z nas przez to przechodziła. Wiele razy, a wtedy najgorzej jest być całkiem samemu, ale przyszłyśmy tu całkiem przypadkiem. Widzisz, urwaliśmy się z lekcji, wiesz jakie one są nudne, nic się nie zmieniło - mrugnęła do ducha, gdy ten zbliżył się do niej.
Oczywiście, że skoro trafiły już na Martę, tę Jęczącą Martę, to korciło ją by poprowadzić rozmowę w tamtym kierunku, to jak z zębem, który jest na granicy wypadnięcia, język sam się tam pcha i drażni.
- A w ogóle chcesz o tym gadać? Wiesz jesteś w Hogwarcie sławna, bo jesteś najmłodszym duchem, to wiadomo, że przyciągasz uwagę. Jak to wiadomo z popularnością jest - Alice trochę musiała przyhamować, żeby też nie zasłodzić.
- Popularna? Mówią o mnie? - Chyba Marta sama nie potrafiła się zdecydować czy była zainteresowana czy podejrzliwa. - Ale że dobrze?
- Tak, wszyscy są zaciekawieni. Inni uczniowie, no i chłopcy też.
Marta miała ten słaby punkt, słyszało się, że lubiła się pojawiać szczególnie, gdy w pobliżu byli ci rozchwytywani uczniowie.
Alice trochę się wycofała, że duch mógł opuścić całkiem kabinę, ale podłapała haczyk, bo podążała za nimi dalej.
- Ktoś coś mówił, może?
- Chyba ktoś od Longbottomów? - rzucała całkiem na ślepo, ale ich zawsze jest dużo w Hogwarcie, poza tym mieli najwyraźniej dość estetyczne geny.