Podał swojemu przyjacielowi wysoką szklankę z lemoniadą, w której pływały nietopiące się kostki lodu. Zdaniem Philipa nie było nic gorszego, niż rozwodniony napój. W przypadku alkoholu to prawdziwa tragedia. Na szczęście bycie czarodziejem pozwalało zapobiegać takim problemom.
— Tu akurat przyznam ci rację. Żadna to sensacja. Takie wieści chyba przekazują sobie wyłącznie największe plotkary albo żądne krwi swoich ofiar pismaki. Myślę, że robią to nad wyraz skutecznie, wywracając jego dotychczasowe życie do góry nogami. Jeśli w tym macza palce Skeeter to z pewnością tam więcej wymyślonych historii, niż prawdy. Ja na jego miejscu pozwałbym autorów tych artykułów, w ostateczności całą redakcję. Ministrowie dobrze zarabiają, to najważniejsza osoba w świecie czarodziejów, jednak z innych względów może być trudno znaleźć mu dobrego prawnika. Tłumaczenie się zawsze nic nie daje, z mojego doświadczenia z mediami. Zdecydowanie trzeba mu współczuć. — Zgadzał się ze swoim przyjacielem w poruszonych przez niego kwestiach.
Doskonale był zaznajomiony z tym jak działają wszystkie media jako ktoś, kto stawał się bohaterem rozmaitych artykułów, zwłaszcza plotkarskich. Brakłoby mu palców u rąk gdyby chciał zliczyć te wszystkie próby grzebania mu w życiorysie. Do Aarona Skeetera pałał szczerą niechęcią i to miało swoje odzwierciedlenie w jego postawie względem tego marnego pismaka, któremu od dawna chciał się dobrać do skóry. Najlepiej w taki sposób, aby nie był w stanie napisać jakiekolwiek artykułu na jego temat. Zakaz wykonywania zawodu przez tego pożal się Merlinie dziennikarza bardzo by go usatysfakcjonował.
Wracając jednak do osoby Leacha... jego pochodzenie może stanowić poważną przeszkodę. Wydawało mu się, że w obliczu nagonki na obecnego Ministra Magii, jakikolwiek rozsądny prawnik nie podejmie się prowadzenia takiej sprawy przeciwko dziennikarzom czy redakcji przez wzgląd, że nie spadłyby na niego zachwyty, tylko krytyka. Dla niektórych kariera była wszystkim. Dla niego również, jednak bardzo trudno było mu stawiać obok siebie karierę sportową a karierę opartą na niszczeniu innym życia oszczerczymi artykułami, których treść nie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Na świecie istniało wielu ludzi, którzy to co umieszczone na łamach danej gazety uznawali za prawdę objawioną.
— Jeśli tak to nie różnimy się pod względem od mugoli. Tak do końca to się nie znika z radaru Ministerstwa, zwłaszcza jeśli nie nadużywałoby się swojej pozycji po to aby tuszować swoje obnoszenie się z magią w świecie mugoli. Wydaje się to rozsądne stanowisko w tej sprawie. A jeśli... się mylimy, jeśli pod latarnią jest najciemniej? Tym musiałby się zainteresować Wizengamot, choć wtedy mielibyśmy do czynienia z precedensem w postaci postawienia Ministra przed sądem. — Wypowiedziane przez niego słowa, wskazujące w tym aspekcie różnic między czarodziejami a mugolami nie przysporzyłyby mu poklasku, gdyby dotarły do konserwatywnej części opinii publicznej. Ministerstwo musiało monitorować posługiwanie się magią w świecie mugoli. Trudno jednoznacznie wyzbyć się wszelkich wątpliwości. Jego ojciec również znał obecnego Ministra (nie było to żadne zaskoczenie). Widywał ich razem zasiadających w loży honorowej podczas meczów Quidditcha. Zdecydowanie tego typu sprawa byłaby precedensem i w jego mniemaniu największą sensacją.