29.10.2023, 16:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.10.2023, 16:32 przez Brenna Longbottom.)
- Nie ignoruję. To po prostu nie jest coś, na co mogę cokolwiek poradzić, więc lepiej skupić się na innych rzeczach - skwitowała Brenna, wzruszając ramionami. To znaczy owszem, napisała do Crouch, ale to było wszystko, co mogła zrobić. Na własne uczucia, poza więź możliwą do złamania wykraczające, zaradzić już nie mogła, pozostawało tylko liczyć, że kiedyś miną, tak samo jak nie mogła nic poradzić na fakt, że zasadniczo poza więzią - on jej nawet nie lubił. Jej personalnie albo jako Brygadzistki, ale podejrzewała, że składały się na to obie te rzeczy. Nawet jeśli w tej chwili tej niechęci nie okazywał, to była pewna, że głównie przez magię. Po co miałaby o tym rozmawiać z Victorią? By poczuć się bardziej głupio?
Ale to wciąż była dużo lepsza sytuacja niż ta, w której znajdowała się Victoria. Z konfliktem rodzinnym w tle, obawą o młodszą siostrę, matkę o paskudnym charakterze i konserwatywnych poglądach, zerwanymi zaręczynami i najwyraźniej pogrzebanymi nadziejami.
Nie wspominając już o tym, że Sauriel był śmierciożercą. O tym jednak Brenna nie wiedziała. Mogła jedynie podejrzewać, że niekoniecznie należał do najbardziej uczciwych obywateli pod słońcem.
- Wiesz co? Wracaj do środka, a ja powęszę. Obiecuję nie odchodzić od domu. Zabierz to - poprosiła cicho, przekazując jej kubek i zsuwając marynarkę z ramion. Siedziały już w kompletnej ciemności, ale i tak Brenna machnęła jeszcze na wszelki wypadek różdżką, chcąc stworzyć... nieco więcej cieni w okolicy, by moment przemiany był absolutnie nie do wyłapania. Nim zmieniła się w ciemną wilczycę, i zlała się z mrokiem, aby obiec dom i węszyć - czy na pewno nie wyłapie żadnego obcego zapachu. I przez chwilę skupiać się właśnie tylko na tym, na czym powinna: trzymaniu straży.
Ale to wciąż była dużo lepsza sytuacja niż ta, w której znajdowała się Victoria. Z konfliktem rodzinnym w tle, obawą o młodszą siostrę, matkę o paskudnym charakterze i konserwatywnych poglądach, zerwanymi zaręczynami i najwyraźniej pogrzebanymi nadziejami.
Nie wspominając już o tym, że Sauriel był śmierciożercą. O tym jednak Brenna nie wiedziała. Mogła jedynie podejrzewać, że niekoniecznie należał do najbardziej uczciwych obywateli pod słońcem.
- Wiesz co? Wracaj do środka, a ja powęszę. Obiecuję nie odchodzić od domu. Zabierz to - poprosiła cicho, przekazując jej kubek i zsuwając marynarkę z ramion. Siedziały już w kompletnej ciemności, ale i tak Brenna machnęła jeszcze na wszelki wypadek różdżką, chcąc stworzyć... nieco więcej cieni w okolicy, by moment przemiany był absolutnie nie do wyłapania. Nim zmieniła się w ciemną wilczycę, i zlała się z mrokiem, aby obiec dom i węszyć - czy na pewno nie wyłapie żadnego obcego zapachu. I przez chwilę skupiać się właśnie tylko na tym, na czym powinna: trzymaniu straży.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.