29.10.2023, 19:53 ✶
Flynn wyglądał mi na zmęczonego, znużonego, ale zdecydowanie ożywionego na mój widok, na moją bliskość. Próbowałem pocieszać się w myślach, że będzie teraz wszystko w porządku, ale obawy były silniejsze, szczególnie po tym porannym szoku, po widoku pustej przyczepy. Drżałem i czekałem na jego łaską, na chociażby drobne słowo i mógłbym dać sobie po mordzie, kiedy wtulił się we mnie i zapewnił, że nigdzie się nie wybiera. Nie wierzyłem. Nie ufałem. Bałem się jak diabli, że otworzyłem się przed kimś, kto zniknie z mgnieniu oka, mimo że to właśnie na nim, na tym, The Edge’u, Flynnie moim należało mi od zawsze najbardziej. To bolałoby po wielokroć. Bardziej niż jego wcześniejsze odejście.
Przełknąłem ślinę i przytuliłem go do siebie, ale odetchnąłem dopiero wtedy, kiedy faktycznie na mnie spojrzał i dodał, że mi przyrzeka. Przyrzekam ci - tak powiedział, patrząc prosto w moje oczy. Sam miał niezwykle ciemne brązowe, niemalże czarne, ale lśniły miłością i oddaniem. Może nie miało być tak źle? Może jedynym moim zmartwieniem miały być finanse cyrku i jego też programy? Och, chyba ukochałbym za oszczędzenie mnie przez los i postawienie na mojej drodze tylko takich... drobnostek? Heh.
- To cieszę się, Flynn. Nawet nie wiesz, jak ja bardzo się cieszę - stwierdziłem już z ulgą, z lekkim uśmiechem, który wpłynął na moje wargi. Przygarnąłem go zaraz do siebie wolną ręką, bo w drugiej wciąż trzymałem papierosa. Zapaliłem go magicznie, w końcu nadszedł i na niego czas. Teraz znacznie lżej było wciągnąć dym. Wcześniej raczej nie dałbym rady. Podałem go zaraz Flynnowi, gdyby chciał się jeszcze zaciągnąć... Jakby nie patrzeć, to był jego ostatni. I się nim ze mną podzielił.
- Powiem ci, że przydadzą nam się nowości. Trzeba trochę zmienić program występów, żeby zdobyć więcej widzów - przyznałem zaraz rzeczowo, skoro już Flynn wspominał o tych swoich nowych umiejętnościach, ale jakoś nie potrafiłem się na nich zanadto skupić, bo znowu czułem Flynna, jego zapach zmieszany z papierosami, nieco przewiany wilgotnym powietrzem. Potargałem go ręką po tych przydługich, czarnych włosach, po czym cmoknąłem w czubek głowy.
Niesamowite, że po tych nastu latach znowu mogliśmy się cieszyć swoją obecność. Nad wyraz inną, bo nie byliśmy już dziećmi, dojrzeliśmy, zmieniliśmy się, byliśmy teraz na innych etapach swojego życia, ale ponownie razem. Czułem, że teraz mogłem wszystko z Flynnem u boku. Będziemy teraz niepokonanym duetem i wyniesiemy ten cyrk na przestworza. Nie, nie zamierzałem go wysadzać. Staniemy się supersławni i nawet problemy finansowe znikną. Teraz będzie już tylko dobrze.
Przełknąłem ślinę i przytuliłem go do siebie, ale odetchnąłem dopiero wtedy, kiedy faktycznie na mnie spojrzał i dodał, że mi przyrzeka. Przyrzekam ci - tak powiedział, patrząc prosto w moje oczy. Sam miał niezwykle ciemne brązowe, niemalże czarne, ale lśniły miłością i oddaniem. Może nie miało być tak źle? Może jedynym moim zmartwieniem miały być finanse cyrku i jego też programy? Och, chyba ukochałbym za oszczędzenie mnie przez los i postawienie na mojej drodze tylko takich... drobnostek? Heh.
- To cieszę się, Flynn. Nawet nie wiesz, jak ja bardzo się cieszę - stwierdziłem już z ulgą, z lekkim uśmiechem, który wpłynął na moje wargi. Przygarnąłem go zaraz do siebie wolną ręką, bo w drugiej wciąż trzymałem papierosa. Zapaliłem go magicznie, w końcu nadszedł i na niego czas. Teraz znacznie lżej było wciągnąć dym. Wcześniej raczej nie dałbym rady. Podałem go zaraz Flynnowi, gdyby chciał się jeszcze zaciągnąć... Jakby nie patrzeć, to był jego ostatni. I się nim ze mną podzielił.
- Powiem ci, że przydadzą nam się nowości. Trzeba trochę zmienić program występów, żeby zdobyć więcej widzów - przyznałem zaraz rzeczowo, skoro już Flynn wspominał o tych swoich nowych umiejętnościach, ale jakoś nie potrafiłem się na nich zanadto skupić, bo znowu czułem Flynna, jego zapach zmieszany z papierosami, nieco przewiany wilgotnym powietrzem. Potargałem go ręką po tych przydługich, czarnych włosach, po czym cmoknąłem w czubek głowy.
Niesamowite, że po tych nastu latach znowu mogliśmy się cieszyć swoją obecność. Nad wyraz inną, bo nie byliśmy już dziećmi, dojrzeliśmy, zmieniliśmy się, byliśmy teraz na innych etapach swojego życia, ale ponownie razem. Czułem, że teraz mogłem wszystko z Flynnem u boku. Będziemy teraz niepokonanym duetem i wyniesiemy ten cyrk na przestworza. Nie, nie zamierzałem go wysadzać. Staniemy się supersławni i nawet problemy finansowe znikną. Teraz będzie już tylko dobrze.