13.11.2022, 18:05 ✶
Uśmiechnęła się do samej siebie zza szkła, słysząc krążenie dookoła tematu, które miało się okazać jakimś może, ale niekoniecznie prawdą, ale „może” nigdy nie było zadowalające. Chociaż to, że sama była dość zdecydowaną osobę nie wpływało na to, że teraz gorzej myślała o pannie Bones. W sumie to bardziej się nią interesowała, niż budziła w sobie przemyślenia na jej temat, tak samo z Patrickiem. Przynajmniej to był jeden dobry moment, aby można było kogoś poznać, kogoś, kto najczęściej nie kręcił się w kręgach zainteresowań danej osoby. Chociaż wydział prawa był w jakiś sposób w kręgu jej zainteresowań.
Na słowa odnośnie wzbudzania przez siebie wrażenia wzruszyła lekko ramionami, zastanawiając się chwilę i wirując alkoholem w szklance, którą trzymała.
- Przyznam, wcale się nad tym nie zastanawiałam. W końcu mogłabym mówić całkowicie szczerze, ale ludzie będą zastanawiać się, czy to nie złośliwości, albo będą szukać w tym kłamstwa. A ja…po prostu idę przez życie tak, żeby niczego nie żałować. Jeżeli do tego pasuje kasyno, to mogę powiedzieć, że to bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności. – W sumie ciekawie było jej rozmawiać na ten temat, bo niewiele miała na to możliwości, mrugnęła jednak do Patrika, aby spojrzeć jeszcze na Mavelle.
- Szkicujesz dla siebie czy jednak bardziej chwalisz się swoimi pracami? Czy też chwalicie? – Spojrzała jeszcze na nich obydwoje, spodziewając się odpowiedzi negatywnej względem publikowania swoich dzieł. Wiele osób w końcu nie przeszło etapu po wrzuceniu dzieł do szuflady.
- Ale wiecie tak wiele o mnie, a ja o was tak niewiele, pochwalcie się, co robicie teraz? – Może kolejne etapy licytacji miały się zbliżać, ale to nie znaczyło, że nie mogła zapoznać się z dodatkowymi informacjami.
- Czemu miałyby nie uważać? Czasem przyznanie prawdy jest najlepszą możliwością – stwierdziła pogodnie, rozglądając się, czy poza alkoholem znalazło się jeszcze jakieś jedzenie, które nie było czymś słodkim.
- W takim razie pierwszy, a jeżeli ty byś się również pisała ostatecznie na taniec, wiesz, gdzie mnie znaleźć. – Mrugnęła do Mavelle, spoglądając jeszcze na wniesione tym razem na scenę przedmioty. Przyjrzała się wszystkim, ale waza wyglądała na taką, którą daje ci ciotka Aurelia, a ty parę dni później kupujesz kota, aby strącił ją ze stołu. Własnego zegara czy wejściówki licytować nie będzie, szaty mogłaby ewentualnie użyć jako dywanika po wyjściu z kąpieli. Ale pierścionek…wyglądał całkiem uroczo i mogła go trochę policytować, sprawdzając zainteresowanie.
- Czterdzieści galeonów za pierścionek. – Zalicytowała, wzrokiem znów wracając do towarzystwa.
Na słowa odnośnie wzbudzania przez siebie wrażenia wzruszyła lekko ramionami, zastanawiając się chwilę i wirując alkoholem w szklance, którą trzymała.
- Przyznam, wcale się nad tym nie zastanawiałam. W końcu mogłabym mówić całkowicie szczerze, ale ludzie będą zastanawiać się, czy to nie złośliwości, albo będą szukać w tym kłamstwa. A ja…po prostu idę przez życie tak, żeby niczego nie żałować. Jeżeli do tego pasuje kasyno, to mogę powiedzieć, że to bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności. – W sumie ciekawie było jej rozmawiać na ten temat, bo niewiele miała na to możliwości, mrugnęła jednak do Patrika, aby spojrzeć jeszcze na Mavelle.
- Szkicujesz dla siebie czy jednak bardziej chwalisz się swoimi pracami? Czy też chwalicie? – Spojrzała jeszcze na nich obydwoje, spodziewając się odpowiedzi negatywnej względem publikowania swoich dzieł. Wiele osób w końcu nie przeszło etapu po wrzuceniu dzieł do szuflady.
- Ale wiecie tak wiele o mnie, a ja o was tak niewiele, pochwalcie się, co robicie teraz? – Może kolejne etapy licytacji miały się zbliżać, ale to nie znaczyło, że nie mogła zapoznać się z dodatkowymi informacjami.
- Czemu miałyby nie uważać? Czasem przyznanie prawdy jest najlepszą możliwością – stwierdziła pogodnie, rozglądając się, czy poza alkoholem znalazło się jeszcze jakieś jedzenie, które nie było czymś słodkim.
- W takim razie pierwszy, a jeżeli ty byś się również pisała ostatecznie na taniec, wiesz, gdzie mnie znaleźć. – Mrugnęła do Mavelle, spoglądając jeszcze na wniesione tym razem na scenę przedmioty. Przyjrzała się wszystkim, ale waza wyglądała na taką, którą daje ci ciotka Aurelia, a ty parę dni później kupujesz kota, aby strącił ją ze stołu. Własnego zegara czy wejściówki licytować nie będzie, szaty mogłaby ewentualnie użyć jako dywanika po wyjściu z kąpieli. Ale pierścionek…wyglądał całkiem uroczo i mogła go trochę policytować, sprawdzając zainteresowanie.
- Czterdzieści galeonów za pierścionek. – Zalicytowała, wzrokiem znów wracając do towarzystwa.