30.10.2023, 01:22 ✶
Linda towarzysząca wam podczas Beltane, wydawała się być wtedy bardzo pewna siebie, ale teraz pokazała swoje łagodniejsze oblicze. Była zmęczoną, chyba przy okazji trochę schorowaną staruszką, która mimo posiadania olbrzymiej wiedzy była też kimś, kto musiał teraz solidnie odpocząć. Ciężko było ocenić, ile miała lat, tak to już z czarodziejami było, pewnie, żeby przebić ją w walce na spojrzenia, musielibyście dodać sobie z dwieście lat i naprawdę szpiczasty kapelusz, bo przecież szpiczaste kapelusze dawały władzę, były symbolem statusu... Ona natomiast czuła się przy was ewidentnie lepsza, jakby była kimś więcej, posiadała wiedzę niemożliwą do objęcia waszymi malutkimi umysłami. Najgorsze było to, że prawdopodobnie miała rację.
- Nie musisz mi za nią dziękować, cóż tu do ukrycia - to było przecież z mojej strony interesowne, żebyście mnie stamtąd wyprowadzili...
Zawiesiła się na moment. Widać było, że rozważa przekazanie ci jakiejś informacji. Miała ją już na końcu języka, ale nie do końca ci ufała. Mogła być tak ślepa, że ledwo szła do przodu, ale nie była głupia. Ciągle zdawała się widzieć coś, czego nie dostrzegałeś ty, chociaż wpatrywała się jakby w nicość. Co ona niby takiego dostrzegała w tych martwych punktach...? Ty widziałeś tam kafelki, trochę kurzu...
- Miałam z nimi styczność już wcześniej. Lata, lata temu, byłam pewnie młodsza od ciebie. Wtedy też nie wiedzieliśmy, co to jest, bo nikt nigdy nam o tym nie opowiedział. Dopiero później zrozumiałam dlaczego - bo nikt tych spotkań przed nami nie przeżył. Ludzie doświadczają spotkań z nimi, ale nie w takiej formie, to jest ich stadium larwalne, rozumiesz, o czym mówię?
Przymknęła powieki.
- Głodne, spragnione ludzkiej mocy, chcą czerpać z naszych ciał, aby się najeść i przepoczwarzyć. Z tych ognisk ulatywała energia, dlatego przypełzło ich tam aż tyle...
- Nie musisz mi za nią dziękować, cóż tu do ukrycia - to było przecież z mojej strony interesowne, żebyście mnie stamtąd wyprowadzili...
Zawiesiła się na moment. Widać było, że rozważa przekazanie ci jakiejś informacji. Miała ją już na końcu języka, ale nie do końca ci ufała. Mogła być tak ślepa, że ledwo szła do przodu, ale nie była głupia. Ciągle zdawała się widzieć coś, czego nie dostrzegałeś ty, chociaż wpatrywała się jakby w nicość. Co ona niby takiego dostrzegała w tych martwych punktach...? Ty widziałeś tam kafelki, trochę kurzu...
- Miałam z nimi styczność już wcześniej. Lata, lata temu, byłam pewnie młodsza od ciebie. Wtedy też nie wiedzieliśmy, co to jest, bo nikt nigdy nam o tym nie opowiedział. Dopiero później zrozumiałam dlaczego - bo nikt tych spotkań przed nami nie przeżył. Ludzie doświadczają spotkań z nimi, ale nie w takiej formie, to jest ich stadium larwalne, rozumiesz, o czym mówię?
Przymknęła powieki.
- Głodne, spragnione ludzkiej mocy, chcą czerpać z naszych ciał, aby się najeść i przepoczwarzyć. Z tych ognisk ulatywała energia, dlatego przypełzło ich tam aż tyle...