• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
« Wstecz 1 2
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria

[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
30.10.2023, 09:11  ✶  

Chciała choć trochę ochronić jego duszę przed całkowitym zniszczeniem. Chciała, nawet gdyby miała być taką ostatnią tarczą, żeby zachował te ostatnie błyski człowieczeństwa. Była tego pewna, widziała to i czuła – że jeszcze całkowicie nie opadł w otchłań, w ten całkowity mrok, który doszczętnie rozrywa serce i duszę na kawałki. Jeszcze nie był tak zepsuty. I chciała… może bardzo egoistycznie, ale chciała, żeby to już się nie pogłębiło. Może jednak nie było to egoistyczne… bo chciała tego dla niego. Dla jego dobra. Dla jego… wszystkiego. Więc może i nie chciał pomocy, ale Victoria uważała, że jej potrzebował. A to, że jej nie chciał… Miała tak po prostu machnąć ręką i pozwolić, by się osunął w całkowitą ciemność, z której nie było już odwrotu? Bo ją odepchnął, a ona się obraziła…? Przecież nie wybaczyłaby sobie, gdyby poddała się bez walki. Był dla niej… zbyt ważny. I może była zbyt naiwna, zbyt łatwowierna i zbyt ciężka – jak to myślał o niej Sauriel. Mógł myśleć jak chciał, jednak nic to przecież w faktach nie zmieniało.

Uniosła wyżej brwi. Podobno koty zamiast marzeń mają żądania. Może i tak było, ale wbrew obiegowej opinii, koty przywiązywały się też do ludzi, wybierały sobie jednego człowieka i chciały z nim spędzać czas, nawet jeśli w ciągu dnia kręciły się gdzieś indziej i spały samotnie – to gdy na horyzoncie pojawiał się ten człowiek, potrafiły go nie odstępować na krok. A ludzie gadali, że koty to wredne, nikogo nie lubią, do nikogo się nie przywiązują…

– Podobno mruczenie kotów może sprawić, że zrosną się nawet pogruchotane na miazgę kości – odparła po chwili, równie filozoficznie co on. – Albo czyjaś dusza ozdrowieje – oczywiście, było to bardzo dużo powiedziane, ale… coś w tym było, że trzymanie przy sobie mruczącego kiciusia, potrafiło poprawić humor. Wtulenie się w miękkie futerko sprawiało, że człowiek odrobinę się uśmiechał. Z jej strony nie było żadnego udawania. Wszystko co robiła względem Sauriela… było szczere. Nawet jeśli ten cholerny rytuał sprawiał, że chciała tego bardziej, to i tak… przecież trzymała ręce przy sobie, a myśli na wodzy. Nie chciała go skrzywdzić, co to, to nie. I nie udawała. A jej pytania… wtedy… Po prostu nie rozumiała co się dzieje. I to wcale nie znaczyło, że było jej nieprzyjemnie, tylko… Tamta rozmowa zupełnie wyrwała się spod kontroli i teraz… Teraz byli tutaj. I teoretycznie nic ich nie łączyło. A praktycznie?

Praktycznie, to Victoria nie umiałaby prosto odpowiedzieć na to pytanie. Ale tak poza tym, to łączyło ich… chyba wszystko.

– Był tobą bardzo przejęty. Bez słowa skargi teleportował się ze mną po całej Anglii od trzeciej w nocy – wyznała cicho. – Tamto drzewo to było jego dzieło, nie moje – może mu tego nie powiedział, może Sauriel nie zdawał sobie z tego sprawy… Ale Victoria miała wrażenie, że tak jak syn, tak i ojciec nie ma bladego pojęcia jak ma… okazać swoje uczucia, nie po latach jakie oddaliły ich od siebie – i za jaką cenę? Więc… wcale nie była zdziwiona, że jego ojciec po prostu nagle wziął to na klatę i po prostu to załatwił. A Sauriel i Victoria… Chyba faktycznie mogli teraz zacząć z zupełnie czystą kartą. Bez komentarza o klaczy rozpłodowej. I Victoria sądziła, że Sauriel już by się do niej w ten sposób nie zwrócił.

Duży krok, szansa dla ciebie. Victoria przez dłuższą chwilę milczała, mieląc w głowie jego słowa, bawiąc się szklanką, którą trzymała w opartej na łokciu ręce. Przechylała nią, robiąc małe, okrężne ruchy, a złocistobrunatny trunek delikatnie wirował w szkle, kiedy ona zastanawiała się co mu powiedzieć. Chociaż wiedziała co chce powiedzieć – bardziej zastanawiała się chyba nad tym, czy w ogóle to mówić i jak ubrać to w słowa.

– Mówiłam ci już, że sobie poradzę – powiedziała w końcu. Bo to nie tak, że chciała tkwić pod wpływem swojej rodziny – nie. Wolałaby móc sama o sobie decydować. A teraz zaś, po dzisiejszej awanturze, po jednym talerzu za dużo, który rozbił się o ścianę, a którego odłamek zarysował jej policzek, co jednak ukrywała rozpuszczonymi włosami, podjęła decyzję o tym, że należy się wynieść z domu. Nie od razu – ale stopniowo zabierać stamtąd swoje rzeczy, przenosić je do mieszkania na Pokątnej… A potem już tak ostatecznie też siebie. Ale na tę awanturę musiała zebrać siły. Dzisiaj natomiast wyklarowała się w niej ta decyzja, a że była kobietą cholernie upartą, zupełnie jak jej matka, no to… raczej wątpliwe, że miałaby nagle zmienić zdanie. Dzisiaj jednak na pewno zostanie na Pokątnej, tego była pewna. – Nie wszyscy tacy są – Victoria na przykład nie musiała doświadczyć tego, że prawie go straciła na zawsze, żeby sobie uświadomić, ile dla niej znaczy – wiedziała to i bez tego. Dlatego to wszystko tak bardzo bolało.

– Tego znaczy to co powiedziałeś. Że powinniśmy się rozejść w swoją stronę. Tego właśnie chcesz? – miała wrażenie, że się nagle rozkojarzył, ale to nic. Była cierpliwa, zwłaszcza do niego, mogła więc powtórzyć jego własne słowa i jej pytanie do nich dobrane. – Bo ja tego wcale nie chcę – nie wiedziała, czy go w ogóle interesuje jej zdanie, ale i tak postanowiła mu to powiedzieć. A chwilę później nastała znowu dłuższa chwila ciszy, w której Victoria obserwowała otoczenie, ale też przyglądała się kątem oka Saurielowi. Ciągle było w nim to… dziwne wyciszenie. Na moment zniknęło, kiedy przyszła, ale szybko powróciło. Długo też nie odpowiadał na jej pytanie, chociaż widziała, że miała jego uwagę. Tak jakby odpowiedź nie była oczywista i prosta. „Tak” albo „nie”, nad czym tu się zastanawiać? Przecież musiał znać odpowiedź. Zastanawiał się co jej powiedzieć? Myślał jaką wersje wybrać? Nie. Ciemnowłosa patrzyła na niego, jak upija łyk whisky, jak odstawia szklankę… Znowu zamilkł. A ona nie wiedziała, czy jej ulżyło, że tak tego nie odebrał, czy mu w ogóle wierzyć… Na moment przymknęła powieki i pokiwała głową, na znak, że zrozumiała – i otworzyła je znowu, kiedy stwierdził, że to by nie wypaliło. – Bo kto tak mówi? – zapytała cicho. Miała na tę sprawę inny pogląd, ale poświęcała temu wiele myśli przez ostatnie długie miesiące – jeszcze zanim w ogóle zgodziła się przyjąć pierścionek, którego nawet nie wybrał. – Tego nie wiesz – nie póki się nie spróbuje. Ona też nie wiedziała. I miała wrażenie, że tego nie wiedział nikt. A dobrymi radami w tym wypadku było wybrukowane piekło. – Mam już dosyć słuchania czy coś ma prawo mieć miejsce czy nie. Kierowania życiem i decyzjami przez innych, bo coś się komuś wydaje, albo bo coś jest dla kogoś opłacalne – miała dość mądrości innych. Czy coś wypali czy nie, czy się uda czy nie, czy coś będzie trudne czy łatwe, czy bez sensu czy z sensem. Miała swój rozum i mogła podjąć własną decyzję, nawet jeśli byłaby błędem i największą porażką. Może by była. Może by nie była. Chciała w końcu po prostu móc podjąć własną decyzję, tylko swoją – czy czegoś chciała, albo czy czegoś nie chciała. Sauriel tego nie chciał? Chyba chciał, czy to nie dlatego tak bardzo pragnął, by zerwano te zaręczyny, które były dla niego jak kolejne niewidzialne kajdany?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (5774), Victoria Lestrange (6054)




Wiadomości w tym wątku
[7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 27.10.2023, 15:47
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 27.10.2023, 17:18
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 00:21
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 29.10.2023, 01:45
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 29.10.2023, 23:54
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.10.2023, 09:11
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 30.10.2023, 22:59
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 00:17
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 31.10.2023, 17:58
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 31.10.2023, 20:24
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 01.11.2023, 17:03
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 01.11.2023, 18:43
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 02.11.2023, 01:02
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.11.2023, 13:25
RE: [7.07.1972] Koty zamiast marzeń mają żądania | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 03.11.2023, 14:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa