Norka dostrzegła przy Eriku Brenne. Spowodowało to, że zaczęła się jeszcze bardziej stresować. Więcej znajomych osób patrzyło na jej kompromitację.
Musiała jednak się skupić na odpowiedziach kandydatów. Przeniosła wzrok na Yvone. Kandydat numer jeden walczył podczas Beltane, to dobrze - oznaczało to, że nie był jednym z wrogów, chociaż kto to tak naprawdę mógł wiedzieć, to mogła być również przykrywka. - Tak, to naprawdę imponujące, nie każdy byłby na tyle odważny, żeby zostać na polanie. Chylę czoło. - W końcu wielu jej bliskich również zostało wtedy na polu walki, musiał to być ktoś, kto z nimi współpracował, ewentualnie jeden z aurorów, lub członków brygady. Oznaczałoby to, że nie jest niebezpieczny, a zważając na czasy w których przyszło im żyć, było to dosyć istotne.
Kandydat numer dwa wydawał się być Norce nieco odklejony. Dlaczego tak bardzo nie lubił wychodzić do ludzi? Może był niezbyt urodziwy, nie miał oka, czy innej części ciała? Zazwyczaj młodzi ludzie lgnęli do innych. Wzbudzało w niej to lekki niepokój. Zawody o których wspomniał również należały do takich, że byłby raczej niewidoczny. - Cenię sobie kreatywność. - Skomentowała jeszcze, bo nie wiedziała, co więcej mogłaby powiedzieć. To, że do dziennikarzy miała raczej niezbyt pozytywne podejście zostawiła już dla siebie. Wiele razy czytały artykuły wyssane z palca, przez co ten zawód stracił w jej oczach zaufanie.
Uśmiechnęła się nawet, gdy usłyszała kolejną odpowiedź. Pan numer trzy zaskakiwał. Przez chwilę zastanawiała się, czy to dlatego, że trochę konfabuluje i tak naprawdę po prostu nie zna rodzajów mąk, jednak nie zamierzała od razu zarzucać mu kłamstwa. Chleb razowy kojarzył jej się z czymś surowym, prostym. Za to zaskoczyło ją, kiedy wspomniał o ulubionym wypieku. Połączenie słodkiego ze słonym nie każdy doceniał, więc trochę to w niej wzbudziło ciekawość. - Nie spodziewałam się porównania koloru duszy do chleba razowego, precel to właściwie nie ciasto, ale rozumiem o co panu chodzi. Brzmi ciekawie. - Skomentowała jeszcze. Trochę przerażało ją to, że ciągle przypominał o tym, jak bardzo ciemna jest jego dusza, ale nie wzięliby do tego konkursu mordercy, prawda? czy innego kryminalisty. Na pewno prześwietlali kandydatów.
Wreszcie dotarli do końca. Odezwał się kandydat numer cztery. Norce wydawało się, że chyba najmniej się o nim dowiedziała po tych jego odpowiedziach. Nie wiedziała jednak, czy to źle, czy dobrze. - Odwieczny konflikt, naukowcy kontra wróżbici. Nie wydaje mi się, że mogą iść w parze. - Dodała jeszcze słysząc komentarz prowadzącej. Najwyraźniej duchowość była dla tego mężczyzny ważniejsza.
- Tak, jest coraz lepiej. - Rzekła jeszcze do Yvone chociaż czuła, że nie wie jeszcze nic.