Nie myślała tymi kategoriami, że Brenna jest pewnie przyzwyczajona przez częste przebywanie z Mavelle. Wiedziała, że można się do tego w jakimś stopniu przyzwyczaić, Laurent był na przykład bardzo dzielny, kiedy ją dotykał, wiedziała, że to nie może mu sprawiać przyjemności, ale bardzo się starał nie krzywić i traktować ją całkowicie normalnie – było to po nim widać i bardzo to doceniała. Tak samo jak doceniała, że Brenna nawet się nie wzdrygnęła. To dawało taką namiastkę normalności.
Nadstawiła ucha, kiedy usłyszała szuranie i głosy od strony wyjścia. Zamarła z różdżką w dłoni, schowana tak, by nie być widoczna od razu na wejściu, ale też żeby nic jej nie stało na drodze, jeśli będzie trzeba na kogoś wyskoczyć – a trzeba będzie, bo miały tu czarnoksiężnika do aresztowania.
Czy raczej… Dwójkę.
W każdym razie niemalże aż wstrzymała oddech, kiedy drzwi się otworzyły i słuchała. A rozmowa jasno zaczęła wskazywać na to, że oto byli przed nimi mózgi całej operacji i zamieszania.
Dwóch czarnoksiężników. Jasna cholera – pomyślała bruneta i naprawdę cieszyła się, że są tutaj we dwie na ich dwójkę. Szanse były więc w jakiś sposób wyrównane, o ile nie okażą się takimi beztalenciami jak kupiec, którego złapały wcześniej i ten cholerny inferius. Victoria nie zamierzała się rzucać na nich od razu, sama wolała by minęło jak najwięcej czasu, by wsparcie zdążyło tutaj dotrzeć i nie były skazane na to by walczyć w tym wcale nie dużym pomieszczeniu z dwójką zepsutych i zdeprawowanych ludzi.
Ciekawe jak bardzo by się zdziwili, gdyby któryś wyszedł za ladę, tylko po to, by na przywitanie dostać zaklęciem? Raczej nic nie wskazywało, że spodziewali się tutaj zastać pułapkę. Ale wtedy poszła komenda do zapalenia światła. Lestrange wiedziała, że to mocno zwiększało szanse na wykrycie – a jeśli nie jej samej skrytej za ladą, to Brenny w formie wilczycy…
I Brenn musiała pomyśleć dokładnie to samo, bo w moment usłyszała szurnięcie, a potem wyskok i krzyk.
Nie, zdecydowanie się nie spodziewali, że ktoś się tutaj na nich przyczaił. I że będzie to wilk. Victoria w tym czasie wychyliła się zza lady, by w pierwszego z zauważonych mężczyzn wycelować w pierwszego z nich i cisnąć nim ciśnieniem powietrza o ściany i meble.
Kształtowanie
Sukces!
Akcja nieudana