Następne wydarzenia były bardzo szybkie i nie było zbyt wiele czasu, na wielkie zastanowienia. Brenna rzuciła się na jednego z mężczyzn, niemalże od razu go obalając i zrobiła to z taką siłą (może nawet wściekłością? Victoria nie potrafiła rozpoznać emocji na wilczym pysku, ale też niezbyt się temu przyglądała), albo tak niefortunnie, że facet przygrzmocił głową w podłogę i momentalnie odpłynął. Victoria nie miała czasu się przyglądać co mu się stało, bo była ich dwójka… i zdecydowanie nie mieli tutaj żadnej przewagi. Girl power okazywało się być duetem nie do pokonania. Czy zawsze tak ze sobą działały? Nie potrafiła powiedzieć.
Całe szczęście, że środek restauracji nie pogrążył się znowu w ciemnościach. Victoria bardzo lubiła noc, ale walka w takich warunkach nie należała do jej ulubionych. Mężczyzna, w którego posłała swoje zaklęcie próbował się obronić, ale zdołała przełamać jego zaklęcie i rzuciła nim przez pomieszczenie, aż zatrzymał się na stole, w który boleśnie uderzył plecami. Może dlatego nie wcelował od razu w Victorię, która częściowo kucając nadal kryła się za ladą, a w Brennę. Energia posłana w stronę wilka była zdecydowanie plugawa i Victoria nie miała co do tego wątpliwości – ale to sprawiło, że sama poczuła wściekłość. Nikt nie będzie ranił przy niej jej przyjaciół. Wycelowała swoją, prawie czarną różdżkę w mężczyznę, chcąc wytrącić mu jego różdżkę z ręki – żeby już nie mógł próbować nikogo skrzywdzić. A zwłaszcza Brenny… Ta na szczęście była na tyle zwinna, że zdołała jakoś uskoczyć.
I całe cholerne szczęście.
Translokacja
Sukces!
Akcja nieudana