Na początku się zmartwił, kiedy wspomniała o tym, że winny się tłumaczył, szybko jednak wyjaśniło się, że sobie z niego żartuje. Za to kolejne słowa, które powiedziała... Oj bardzo uderzyły w jego męską dumę. - Dałbym radę, bez mniejszego problemu. - Mówił śmiertelnie poważnie. Jak w ogóle mogła myśleć, że jest inaczej? Własna siostra? Tego się nie spodziewał. W końcu był specjalistą od takich rzeczy, bez mniejszego problemu by sobie poradził z takim drzewem. - Jak możesz we mnie wątpić. - Jeśli nadal by to negowała, to zaraz jej pokaże, że jest skłonny to zrobić, nawet w ramach eksperymentu. - Tylko pójdę po różdżkę. - Oczywiście, że bez magii by tego nie zrobił, jednak z różdżką? Był w stanie zająć się takimi rzeczami bez mniejszego problemu. Od najmłodszych lat zajmował się magią translokacyjną. Niewielu było specjalistów, którzy byli w stanie z nim się równać w tej dziedzinie. Dotyczyła ona przecież nie tylko teleportacji, ale również transportu przedmiotów.
- Eliksiru nie jestem w stanie uwarzyć, żadnego, powinnaś o tym wiedzieć. - Była to dziedzina, na której zupełnie się nie znał. Zresztą podobnie sprawa miała się z roślinami. Nie pomyślaby nawet o tym, żeby je w jakikolwiek sposób wspomóc, bo średnio go obchodziły te drzewa i krzewy.
W przeciwieństwie do siostry zupełnie nie znał się na środowisku. Nie miał pojęcia, gdzie żyją jakie stworzenia. Był ignorantem w takich sprawach, ale nie można przecież znać się na wszystkim? Tak sobie to wyjaśniał.
- Ziemia zadrżała, może faktycznie to efekt pobeltanowy? - Wydawało mu się to być najprostszą odpowiedzią.