– To naprawdę brzmi źle – powiedziała cicho dziewczyna, gdy usłyszała dźwięki dochodzące z Atrium. Miała nadzieję, że Brenna będzie cała, że nic się im nie stało, że Fawley nie zabiła jej przyjaciółki. Czułaby się naprawdę podle, gdyby Longbottom przez jej brak reakcji na dole zginęła. Poczuła na sama myśl jak przez jej kark przechodzi dreszcz strachu. Gdy dym zaczął rozlewać się po ich otoczeniu Paxton kaszlnęła mrużąc oczy. Musieli się pozbyć swojej zawalidrogi i przejść dalej, bo inaczej spłoną tutaj żywcem, a towydawało się chyba gorsze od tonięcia? Nie była pewna, nigdy nie była w takiej sytuacji. Zawsze bała się wysokości i tego, że mogłaby uderzyć o podłogę roztrzaskując sobie głowę o ziemię. Teraz to wydawało się bardziej humanitarne, bo uderzało się i umierało na miejscu, a palenie i tonięcie było procesem dłuższym i mniej bezbolesnym. Serce biło jej szybciej i próbowała się pozbyć tych czarnych myśli z głowy. Jej wzrok wędrował co chwilę do Rookwooda jakby dawał jej poczucie bezpieczeństwa, bo chyba tak było?
Poczuła ulge, gdy udało jej się zaczarować żywe trupy w garnki. Avelina nigdy nie walczyła pod presją. Wróć! Ona nigdy nie walczyła. Kiedyś w szkole Stanley nie raz pomagał jej w nauce zaklęć i pojedynków i to tylko po to, aby mogła się w jakiś sposób obronić, czy zdać szkołę w miarę dobrymi ocenami z zaklęć, ale nigdy nie była w sytuacji prawdziwej walki. Ile by dała, aby Stanek był tu teraz i jej podpowiadał, co powinna rzucić za zaklęcia i jak!
Widziała spojrzenie Augustusa, ale nie skomentowała tego. Innym razem dostanie po głowie, bo teraz mieli na głowie rozpadający się statek pożerany przez ogień i dym. Jak się nie ruszą to dostaną po głowie mocniej niż August za swoje spojrzenia.
Dziewczyna szybko zlokalizowała kilka desek, które szybkim ruchem różdżki zamierzała zamienić w płot, które odgrodziłyby ich od garnków.
Gdy duch ponaglił ich do ucieczki, a Augustus chwycił ją za rękę Avelina ruszyła z Rookwoodem do atrium.
Rzut na transmutacje, aby zamienić deski w płot/ogrodzenie.
Krytyczna porazka
Akcja nieudana