Paxton wiedziała, że Stanley był cholernie upartym człowiekiem. W końcu bez upartości nie przekonałby jej do pomocy mu z przyrką w szkole. Nie wiedziała jednak, że w głowie Borgina słowa Ave zostały odebrane zbyt dosłownie. Słysząc, że chłopak chce ją polecić znajomym, w sercu dziewczyny pojawiła się odrobina nadziei. Czuła się z tym nawet dobrze i zdecydowanie bardziej pewna. Zależało jej na własnym sklepie, aby zarabiać dla siebie i mieć pewność, że j rodzina przyjaciele kupują produkty u sprawdzonego źródła.
– Na pewno w Londynie, ale nie wiem jeszcze gdzie dokładnie. Horyzontalna wygląda dosyć rozsądnie, bo jest tam taniej, ale trochę obawiam się bliskości Nokturnu, czy czasem nie przysporzy nam to więcej problemów – wyjaśniła. W ostatnich dniach przeglądała ogrom ogłoszeń, gazet i przechadzała się po ulicach magicznego Londynu w poszukiwaniu dostępnych i tanich lokali. Horyzontalna była tańsza niż Pokątna, ale jeszcze tańszy był Nokturn, ale tam zaglądać za bardzo nie chciała, bo jej umiejętności w walce i obronie nie są wybitne.
– Ale mam cię na oku Borgin – wskazała go palcem i cicho się zaśmiała. Tak, Avelina przejmowała się swoimi znajomymi, ale wiedziała też, że Stanley był zaradną osobą, więc raczej nie zabije się przez brak snu. Byłaby to mało chwalebna śmierć w jego przypadku. – Oh! Byłoby super. Trochę brakuje mi szkolnych spotkań z innymi. Mam wrażenie, że wtedy było łatwiej z kimkolwiek cokolwiek porobić – zauważyła.