Nie lubił się dzielić tym, co przeżywał z innymi. Nauczył się zamykać się w sobie i zostawiać to wszystko tylko i wyłącznie dla siebie. Nie chciał zresztą martwić siostry. Był starszym bratem, to on powinien być jej opoką, a nie odwrotnie. Brał więc wszystko na klatę i radził sobie z tym raz lepiej, raz gorzej. Co innego mógł zrobić? Z pozoru wydawał się być lekkoduchem, który niczym się nie przejmował. Łatwo przychodziło mu zakładanie tej maski. Szczególnie, kiedy był z dala od ojca. W jego obecności jednak zaczynał milknąć, zamykał się w sobie, aby nie powiedzieć zbyt wiele. Nie chciał się mu narażać. Właściwie to nie wiedział dlaczego, gdyby tylko chciał mógłby zrobić z nim porządek. Był młodszy, dużo sprytniejszy i sprawniejszy fizycznie. Tyle, że chyba po prostu nie chciał.
Bez problemu mógłby wskoczyć za siostrą do dołu. W przeciwieństwie do niej, jego zupełnie nie martwiło to w jaki sposób miałby się stamtąd wydostać. Akurat w tym przypadku nie był to powód do zmartwień. Wiedział, że ona nie przepadała za teleportacją, chociaż to chyba mało powiedziane. Z tego, co udało mu się zaobserwować to Jackie wręcz nienawidziła tego środka transportu, co było nawet zabawne zważając na to, że i on i ich ojciec się tym zajmowali.
- Jak sobie życzysz, będę czuwał więc z góry nad Twoim bezpieczeństwem. - Przyglądał się uważnie temu, co robiła siostra w tym nieszczęsnym dole. Miał nadzieję, że nie stanie się jej krzywda. Żaden buchorożec raczej nie powinien wyskoczyć spod ziemi, jednak warto być przezornym.
Klasnął w dłonie, gdy usłyszał, że znalazła to, czego szukała. - Wspaniale! - Może jednak to ich szczęśliwy dzień, odnajdą skarb, dzięki któremu będą mogli zająć się szukaniem lekarstwa na przypadłość Jackie. Wierzył w to, że uda im się wygrać z klątwą, która trapiła jego siostrę. Potrzebowali jedynie trochę szczęścia i funduszy.
Wtedy dziewczyna poleciała do przodu. Samuel nie zwlekał. Zareagował od razu, teleportował się do tej nieszczęsnej dziury, żeby wiedzieć, że na pewno wszystko jest z nią w porządku. Nie było tam zbyt wiele miejsca, jednak nie widział innej możliwości.