01.11.2023, 16:35 ✶
- Nawet jakbyś pił przed nikt Ci nic nie powie, jesteś przecież Atreusem. - w odpowiedzi na słowa przyjaciela, Anthony wzruszył ramionami, przecierając zaraz oczy i robiąc kolejnego, zbyt dużego łyka alkoholu. Zerkał na Bellatrix, ale zerkał też na Lorettę, której posłał zadziorny uśmiech, zanim podszedł do niej jej towarzysz.
Był zmęczony, miał mnóstwo pracy, ministerstwo miało dużo zajęć komorniczych w ostatnim czasie, a dodatkowo pracował nad swoim zadaniem. Nie był jednak zaskoczony, że Lestrange zdecydował się na pokazowy pojedynek w imię godności Loretty. I całe szczęście, że poczciwy Lou, nie wiedział wszystkiego. Odwrócił twarz w kierunku brata, słuchając go z zaciekawieniem. - No wiem przecież, tak się droczę. Też pewnie wziąłbym go na sekundanta, gdybym miał się pojedynkować o czyiś honor. - zauważył z niewinnym wzruszeniem ramion, uśmiechając się zadziornie. Normalnie powiedziałby, że wziąłby Staszka, ale nadal się trochę dąsał o Sauriela. Nie jadł śniadania, pił za szybko i za dużo płacił, za mało sypiał — jaki mógłby tego efekt?
Świat pięknie wirował.
- Oczywiście, że t..tak. Zawsze jest w porządku, byłem w nocy w robocie. - wyjaśnił dyplomatycznie, głosem skowronka i kołysząc palcem w powietrzu. Trochę przysypiał, gdy walczyli i trochę dyskutował, ale nie chwiał się jednak aż tak, a przynajmniej taką miał nadzieję. Był jednak pewien, że na trochę przysnął.
Ocknął się nieco skostniały, przecierając oczy i przeciągając się leniwie, wbił zaspane spojrzenie na arenę. A potem odwrócił twarz w kierunku Atreusa i Stanleya, posyłając im błyszczące, pytające spojrzenie. - Lou wygrał, nie? Kurwa, głodny jestem. - mruknął, przesuwając dłonią po karku. Pan niezbyt trzeźwy komornik przesunął dłońmi po swojej koszuli i spodniach, chcąc doprowadzić wygląd do względnego porządku. Wszak było tu mnóstwo ludzi. Dostrzegł też, że Laurent zabrał Victorie do Notta, co spowodowało nagłe uniesienie brwi. - Pokłócili się z Lou? - zapytał jeszcze ciszej, tak, aby jego przyjaciele tylko mogli go usłyszeć. Nie mógł też powstrzymać się przed tym, aby nie zerknąć na Trixie. Wyprostował się potem i wstał, maskując zachwianie złapaniem się barierki, odetchnął głębiej i zaczął szukać w kieszeni papierosów, aby zapalić.
Był zmęczony, miał mnóstwo pracy, ministerstwo miało dużo zajęć komorniczych w ostatnim czasie, a dodatkowo pracował nad swoim zadaniem. Nie był jednak zaskoczony, że Lestrange zdecydował się na pokazowy pojedynek w imię godności Loretty. I całe szczęście, że poczciwy Lou, nie wiedział wszystkiego. Odwrócił twarz w kierunku brata, słuchając go z zaciekawieniem. - No wiem przecież, tak się droczę. Też pewnie wziąłbym go na sekundanta, gdybym miał się pojedynkować o czyiś honor. - zauważył z niewinnym wzruszeniem ramion, uśmiechając się zadziornie. Normalnie powiedziałby, że wziąłby Staszka, ale nadal się trochę dąsał o Sauriela. Nie jadł śniadania, pił za szybko i za dużo płacił, za mało sypiał — jaki mógłby tego efekt?
Świat pięknie wirował.
- Oczywiście, że t..tak. Zawsze jest w porządku, byłem w nocy w robocie. - wyjaśnił dyplomatycznie, głosem skowronka i kołysząc palcem w powietrzu. Trochę przysypiał, gdy walczyli i trochę dyskutował, ale nie chwiał się jednak aż tak, a przynajmniej taką miał nadzieję. Był jednak pewien, że na trochę przysnął.
Ocknął się nieco skostniały, przecierając oczy i przeciągając się leniwie, wbił zaspane spojrzenie na arenę. A potem odwrócił twarz w kierunku Atreusa i Stanleya, posyłając im błyszczące, pytające spojrzenie. - Lou wygrał, nie? Kurwa, głodny jestem. - mruknął, przesuwając dłonią po karku. Pan niezbyt trzeźwy komornik przesunął dłońmi po swojej koszuli i spodniach, chcąc doprowadzić wygląd do względnego porządku. Wszak było tu mnóstwo ludzi. Dostrzegł też, że Laurent zabrał Victorie do Notta, co spowodowało nagłe uniesienie brwi. - Pokłócili się z Lou? - zapytał jeszcze ciszej, tak, aby jego przyjaciele tylko mogli go usłyszeć. Nie mógł też powstrzymać się przed tym, aby nie zerknąć na Trixie. Wyprostował się potem i wstał, maskując zachwianie złapaniem się barierki, odetchnął głębiej i zaczął szukać w kieszeni papierosów, aby zapalić.