03.11.2023, 12:28 ✶
Uśmiechnął się wyrozumiale i pokiwał głową; sam niekiedy miewał problemy z dostaniem się do lokalu, zwłaszcza, gdy wcześniej dodawał sobie odwagi innym trunkiem, przez co jego twarz robiła się rumiana (przez co wyglądał mniej jak uosobienie śmierci, a bardziej jak pełna życia istota), krok bardziej chwiejny, zaś język miał trudności z powtórzeniem słów, które miały więcej niż dwie sylaby. Z drugiej jednak strony, być może to lepiej, że nie zostawał wtedy wpuszczony? Merlin jeden wie, jakiego wstydu narobiłby sobie przed personelem restauracji, który tak dobrze znał przecież Perseusa. A raczej - znał głębokość jego kieszeni, hojność jego napiwków oraz jego brudne sekrety, jakimi dzielił się szepcąc w półmroku loży.
Mimo to, ze świecą szukać drugiego tak dyskretnego miejsca nie tylko w Londynie, lecz całej magicznej Wielkiej Brytanii. Krążyły legendy, jakoby kelnerzy mieli składać Wieczyste Przysięgi; już miał otworzyć usta, by uraczyć tą ciekawostką Erika, jednak w porę ugryzł się w język. Mimo wszystko nie powinien poruszać takich tematów przy Brygadziście; to mogłoby eskalować w nieprzyjemne nieporozumienia.
— W takim razie to ja powinienem prosić o twoje wybaczenie. Zapomniałem wspomnieć, że akcent powinien paść na sylabę ra — odparł przepraszająco, a skrępowanie pomieszane z wypitym wcześniej alkoholem sprawiło, że policzki mu spąsowiały. Nalał mu więc niemalże cały kieliszek wina - Perseus pod tym względem nie znosił konwenansów i polewał więcej trunku, aniżeli wypadało - jakby w geście pojednania, po czym wycofał się na swoje miejsce, nieco bardziej pogrążone w mroku, gdzie nie było widać czerwieni wpełzającej na jego — Rouge sec. Czerwone wytrawne, prosto z Francji.
Nie dodał, jak przed laty spędzał lato w winnicy, z której pochodziła butelka. Duszne, upalne lato i odpoczynek w słodkim cieniu winnych krzewów na szczycie wzgórza. Nad głową Perseusa i Raphaëla krążyły białe mewy, a pomiędzy drzewami w dole majaczyły błękitne wody Morza Śródziemnego. Wszystko wydawało się takie proste; nawet widomo choroby zdawało się mu nie ciążyć tak bardzo jak w Paryżu, choć już wtedy miał poważne problemy z chodzeniem.
Z wiekiem stawał się coraz bardziej sentymentalny.
Polana. W onyksowych tęczówkach pojawił się błysk ciekawości; chciał zapytać Erika, co dokładnie się wydarzyło, wypytać o szczegóły, których próżno doszukiwać się w Proroku Codziennym, poznać jego perspektywę i zrozumieć emocje, jakie targały nim, gdy rozpętało się prawdziwe piekło. W porę jednak ugryzł się w język i powtrzymał się od zadawania pytań, które w jakiś sposób mogłyby wywołać u Erika dyskomfort.
— Wpadłem z deszczu pod rynnę — skrzywił się, przypominając sobie wykrwawiającego się Grimesa — Paradoksalnie jednak uważam, że wyszło mi to na dobre. Przeżywając tamte wydarzenia nie miałem pojęcia o tym, co działo się Polanie. Gdybym wiedział, próbowałbym do was dołączyć, a nie jestem czarodziejem... szczególnie zaprawionym w boju i mógłbym podzielić los ofiar...
Upił łyk wina, odstawił kieliszek na stół i pochylił się w stronę Erika, zniżając głos do szeptu.
— Trzeba Go powstrzymać, zanim wyrządzi więcej krzywd. Zdaję sobie sprawę z tego, że może brzmieć to groteskowo z ust kogoś, kto pochodzi z rodu, którego motto brzmi zawsze czyści, ale mam dość już brania udziału w tej zbiorowej halucynacji. Nikt zdaje się nie rozumieć, jakie może mieć to skutki dla nich samych.
Mimo to, ze świecą szukać drugiego tak dyskretnego miejsca nie tylko w Londynie, lecz całej magicznej Wielkiej Brytanii. Krążyły legendy, jakoby kelnerzy mieli składać Wieczyste Przysięgi; już miał otworzyć usta, by uraczyć tą ciekawostką Erika, jednak w porę ugryzł się w język. Mimo wszystko nie powinien poruszać takich tematów przy Brygadziście; to mogłoby eskalować w nieprzyjemne nieporozumienia.
— W takim razie to ja powinienem prosić o twoje wybaczenie. Zapomniałem wspomnieć, że akcent powinien paść na sylabę ra — odparł przepraszająco, a skrępowanie pomieszane z wypitym wcześniej alkoholem sprawiło, że policzki mu spąsowiały. Nalał mu więc niemalże cały kieliszek wina - Perseus pod tym względem nie znosił konwenansów i polewał więcej trunku, aniżeli wypadało - jakby w geście pojednania, po czym wycofał się na swoje miejsce, nieco bardziej pogrążone w mroku, gdzie nie było widać czerwieni wpełzającej na jego — Rouge sec. Czerwone wytrawne, prosto z Francji.
Nie dodał, jak przed laty spędzał lato w winnicy, z której pochodziła butelka. Duszne, upalne lato i odpoczynek w słodkim cieniu winnych krzewów na szczycie wzgórza. Nad głową Perseusa i Raphaëla krążyły białe mewy, a pomiędzy drzewami w dole majaczyły błękitne wody Morza Śródziemnego. Wszystko wydawało się takie proste; nawet widomo choroby zdawało się mu nie ciążyć tak bardzo jak w Paryżu, choć już wtedy miał poważne problemy z chodzeniem.
Z wiekiem stawał się coraz bardziej sentymentalny.
Polana. W onyksowych tęczówkach pojawił się błysk ciekawości; chciał zapytać Erika, co dokładnie się wydarzyło, wypytać o szczegóły, których próżno doszukiwać się w Proroku Codziennym, poznać jego perspektywę i zrozumieć emocje, jakie targały nim, gdy rozpętało się prawdziwe piekło. W porę jednak ugryzł się w język i powtrzymał się od zadawania pytań, które w jakiś sposób mogłyby wywołać u Erika dyskomfort.
— Wpadłem z deszczu pod rynnę — skrzywił się, przypominając sobie wykrwawiającego się Grimesa — Paradoksalnie jednak uważam, że wyszło mi to na dobre. Przeżywając tamte wydarzenia nie miałem pojęcia o tym, co działo się Polanie. Gdybym wiedział, próbowałbym do was dołączyć, a nie jestem czarodziejem... szczególnie zaprawionym w boju i mógłbym podzielić los ofiar...
Upił łyk wina, odstawił kieliszek na stół i pochylił się w stronę Erika, zniżając głos do szeptu.
— Trzeba Go powstrzymać, zanim wyrządzi więcej krzywd. Zdaję sobie sprawę z tego, że może brzmieć to groteskowo z ust kogoś, kto pochodzi z rodu, którego motto brzmi zawsze czyści, ale mam dość już brania udziału w tej zbiorowej halucynacji. Nikt zdaje się nie rozumieć, jakie może mieć to skutki dla nich samych.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory