Plan wydawał jej się nie być najgorszy. Wolała rozdzielić mugoli parami, żeby nie czuli się zagubieni w pojedynke w miejscach do których ich odeśle. Miała nadzieję, że to wystarczy, że zajmą się cichym wprowadzaniem zamieszania do mugolskiego świata. Grunt, że ziarno zostanie zasiane i będą mogli rozejść się po różnych miejscach i informować podobnych sobie o magicznym świecie. Bellatrix uważała, że czarodzieje nie powinni się ukrywać. Byli silniejsi od tych niedorajd, mieli moc, po co się ograniczać. Mugole powinni się ich bać, powinni być im posłuszni.
Lou nie zwlekał. Nie odzywał się wcale, po prostu złapał mugoli za szmaty i teleportował się z nimi w miejsce, które Trixie wybrała. Nie dziwiła się, że nie wchodził z nimi w jakąkolwiek rozmowę, nie było o czym tutaj właściwie gadać. Mugole nie mieli wpływu na to, co się działo. Byli zależni od ich decyzji i najwyraźniej to zaackeptowali. Tak właściwie to jaki mieli wybór? Albo zaryzykować, albo jutro stracić pamięć. Nawet dla Trixie logiczne było dlaczego podjęli taką, a nie inną decyzję. Nie mieli nic do stracenia w tym momencie.
Obserwowała drugą parę, która wystraszyła się nieco, kiedy jej kuzyn zniknął z dwójką w eterze. Bawiło ją to niesamowicie. Bali się magii, nie znali jej wcale, nie wiedzili jak bardzo czarodzieje są potężni. Mogli im pokazać więcej, aby wystraszyć ich jeszcze bardziej. Black wydawało jej się, że wtedy mogliby wzbudzić większą panikę. Jednak, co się odwlecze, to nie uciecze. Zamierzała ich doglądać. Musiała pilnować, czy odpowiednio zajmują się tematem. Miała w głowie nawet plan, jak się nimi zająć później. Póki co jednak, wszystko musiało zostać zorganizowane szybko, nie mieli zbyt wiele czasu. Wszystko było dosyć spontaniczne.
Nie czekała długo. Kuzyn wrócił po chwili, tym razem sam. Udało mu się dostarczyć ich na miejsce, o którym powiedziała. Bardzo dobrze. Miała niesamowite szczęście, że Lou posiadał taką umiejętność. Niewiele było osób, do których by się zwróciła o pomoc. Ufała mu bardzo, wiedziała, że zawsze ją wspierał w jej pomysłach i pomagał je realizować. Podeszła do niego i cicho szepnęła. - Wszystko w porządku? - Miała świadomość, że teleportacja łączna jest umiejętnością, która może być wyczerpująca. Wiedziała też jednak, że jej kuzyn jest bardzo silny, jak mało kto, także bez problemu powinien sobie poradzić z drugim kursem.