— A tam "wszechstronnie uzdolniona" — machnęłam ręką. — Każdy wychowany na wsi wie jak robić takie rzeczy.
Nie umiałam przyjmować komplementów, poza tym to naprawdę nie było nic takiego.
— Oh, nie, traktor jest sprawny, to tylko wgniecenie. Już wsiadam i wracam do roboty.
Kolejny niezręczny chichot. Wsiadłam na traktor i właściwie byłam gotowa odjechać. Ale wypadało się jakoś pożegnać. Co mam powiedzieć? "Cześć" mi jakoś nie pasowało. "Do zobaczenia" sugeruje kolejne spotkanie, ale przecież na żadne się nie umawialiśmy. "Miło było poznać" też nie. Tak na prawdę nawet się nie poznaliśmy. Nie wiem jak ma na imię, ani nic. "Miłego dnia"? Chyba będzie najlepsze.
— Uhm... To ten... Miłego dnia... — skinęłam mu głową i odpaliłam silnik traktora gotowa ruszyć dalej.