• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności

[10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#2
14.11.2022, 00:01  ✶  
Rzęsisty deszcz, którego krople obijały się o szyby Praw Czasu nie był dla Dolohova niczym niezwykłym. Wyczuł to, że będzie dzisiaj padać, jeszcze zanim gęste chmury wezbrały się nad nieboskłonem, jeszcze zanim mieszkańcy Londynu otworzyli oczy. Bo ten moment mu się śnił. Gdzieś pomiędzy nocnymi marami, pomiędzy szeregiem obaw i lęków dotyczących dziwnych symboli, które dostrzegał wszędzie od jakiegoś czasu, pogmatwany umysł Dolohova podrzucił mu scenę jak z horroru. Oglądał ją z boku. Stał obok, obserwując jak Loretta Lestrange wita się w przejściu z jego asystentem.

„Pan Dolohov spodziewa się pani”, rozbrzmiało po korytarzu, a Loretta uśmiechnęła się szeroko, jakby ją ta myśl, że się w jego gabinecie nie musiała nawet zapowiadać, bo Vakel przewidywał jej wizyty, napełnił ją niewyobrażalnymi pokładami dumy. Zdawało mu się, że nim nie otworzyła masywnych drzwi prowadzących do pomieszczenia, w którym wróżbita spędzał większość czasu, Loretta szła spokojnie. Następnie wezbrała się w niej energia - podeszła do jego biurka tak żywo, jak nigdy, witając się z nim wesoło, rozsiadając się nawet w skórzanym fotelu. Nie miał jej nigdy za mistrzynię percepcji (nie oszukując się - była w tej sztuce dosyć zaawansowana, ale jakby ich do siebie przyrównać, to nie sięgała mu do pięt, a każdego człowieka przyrównywał do siebie, bo do kogo innego), ale i jego zdziwiło, że nie dostrzegła w jego zachowaniu niczego dziwnego. Jego, mając tu na myśli Dolohova z wizji.

Siedział on w kompletnym bezruchu, lekko przygarbiony, pochylając głowę nad filiżanką mocnej, czarnej herbaty. Woda zdążyła już kompletnie wystygnąć, a na powierzchni napoju pojawił się charakterystyczny nalot. Dolohov z wizji wpatrywał się w kompletną nicość. Głowę miał zadartą tak, że powinien co prawda wpatrywać się w ten nieszczęsny fotel, ale kto by się przyjrzał pustym oczom, ten by od razu dojrzał, że żadnego fotela nie widzi. Utkwił w zamyśleniu albo Absolut wie, w czym mógł jako jasnowidz utkwić. Nic nie robił. Nie odpowiedział. Właściwie, to oddychał tak płytko, że można by się pomylić i pomyśleć, że nie oddychał wcale.

A potem rozdzierająco krzyknął.

Krzyknął i ruszył przed siebie, w sposób tak karykaturalny, jak to tylko możliwe - przetoczył się swoim olbrzymim cielskiem po gigantycznym biurku, jakby się czołgał w błocie. Zrzucił z blatu tę filiżankę, ale też stos dokumentów, szkatułę pełną dziwacznej biżuterii, której elementy momentalnie z niej wypadły, a znajdujący się w środku sznur pereł zerwał się, zahaczając o zamknięcie wieka. Delikatne, drobne komponenty potoczyły się po posadzce, a Dolohov zwalił się na puchaty dywan i dorwał się wreszcie do Loretty. Mimo bycia piekielnie wysokim Vakel nie należał do osób, które przerażały fizycznymi możliwościami. Wychudzony, z wyraźną niedowagą, maskował to dobrze szytymi na specjalne zamówienie garniturami, ale teraz, kiedy się tak idiotycznie zataczał, chcąc zacisnąć palce na szyi swojej szwagierki, ciężko było nie zauważyć, jak kościste i obrzydliwe miał dłonie.


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (2050), Vakel Dolohov (2424)




Wiadomości w tym wątku
[10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Loretta Lestrange - 05.11.2022, 16:16
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Vakel Dolohov - 14.11.2022, 00:01
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Loretta Lestrange - 26.12.2022, 13:47
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Vakel Dolohov - 16.01.2023, 18:12
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Loretta Lestrange - 25.02.2023, 13:07
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Vakel Dolohov - 26.03.2023, 00:51
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Loretta Lestrange - 01.04.2023, 16:39
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Vakel Dolohov - 06.04.2023, 23:53
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Loretta Lestrange - 20.06.2023, 15:16
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Vakel Dolohov - 07.09.2023, 17:13
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Loretta Lestrange - 01.10.2023, 13:00
RE: [10 listopada 1970] Vakel i Loretta / Nastał czas ciemności - przez Vakel Dolohov - 03.10.2023, 12:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa