Zamknęła drzwi za mężczyzną, skoro już wszedł do środka. Jej rodziców nie było obok, zapewne mieli coś ważniejszego do zrobienia, niż zajmowanie się klątwą swej jedynej córki. Nie oszukujmy się byli bardzo zapracowanymi osobami, ojciec większość czasu spędzał w sklepie, a matka musiała pojawiać się w wielu miejscach, wszyscy bowiem byli ciekawi jej opinii na temat nowych zawodników quidditcha. Przed wyjściem z domu zdążyła ją jednak tak zirytować, że Heath wybuchła i klątwa ponownie przejęła nad nią władzę. Nikomu się nic nie stało, bo zdarzyło się to w jej pokoju, który był na jej osobistym piętrze kamienicy, w której mieszkała z rodzicami. Miała szczęście, że byli bogaci, inaczej - gdyby musiała dzielić z kimś pokój mogłaby go skrzywdzić.
Czy były to głupoty? W każdej plotce znajdowała się jakaś część prawdy, przecież nic nie brało się znikąd. Heather nie należała do osób, które się dobrze prowadzały. - Głupoty, może trochę, może nie, ale matka podchodzi do tego zbyt emocjonalnie i wtedy ja zaczynam zachowywać się jak ona.- Wood była narwana i zdecydowanie walka z tą cechą charakteru nie przychodziła jej zbyt łatwo, o ile w ogóle można było nazwać walką to, że praktycznie nic zmieniła od kiedy dowiedziała się, że ma klątwę. Temperament miała równie ognisty, co kolor swoich włosów. -Jestem już dorosła, nie musi się o mnie martwić.- Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, a mina jej zrzedła, czyżby również Castiel był w tym sporze przeciwko niej?
- Jasne, nie krępuj się.- Pokazała ręką na stolik. Sama zaś szła tuż za nim, ciekawa, co znajduje się w środku. - Jakie kolorowe, ciekawe, czy są równie smaczne, co ładne.- Nie czekając na ponowne zaproszenie sięgnęła po pudełko kandyzowanych owoców i je otworzyła, włożyła sobie coś różowego do buzi. - To chyba truskawka?- Zadała pytanie, choć skąd on właściwie mógł to wiedzieć. - Chcesz trochę?- Nie chciała być niemiła, może też miał ochotę się poczęstować.
- Tak właściwie to nie wiem, starzy się mieli tym zająć. Jak wiesz, teraz rozwijam swoją karierę w BUMie, więc nie mam aż tyle czasu na pierdoły.- Może nie był to szczyt jej marzeń, może wolała zawodową pracę w sporcie, no ale aktualnie nie miała nic innego. Może jeszcze jej się uda wrócić do bycia szukającą. Kolejne słowa nieco ją zaciekawiły, zbliżyła się do mężczyzny i spoglądała na niego uważnie. - Czego ciekawego się dowiedziałeś, hmm?- Da się pozbyć tego paskudztwa? To było aktualnie najważniejsze pytanie.