14.11.2022, 00:41 ✶
Darcy po chwili wahania i wewnętrznej walki sam ze sobą, też usiadł na podłodze w pobliżu siostry. Wznosił modły do bogini, aby do łazienki nie wszedł żaden nauczyciel ani uczeń. Oczywiście jednak, bardzo starał się nie pokazać po sobie zdenerwowania. Zamiast tego uśmiechał się do Marty niczym wariat, wpatrując się w nią z udawanym zachwytem.
Po prawdzie faktycznie był może nie zachwycony, ale na pewno zaintrygowany. Nie umiał dostrzec aż tak wiele, jak jego siostra, nie poznał też jeszcze tej jękliwej i histerycznej strony Marty. Liczył też po prawdzie na jakąś naprawdę ciekawą opowieść. Może ktoś ją zamordował? Uczniowie utopili ją w łazience? Albo miała romans z nauczycielem i ten nie chciał, by się wydało?! Chociaż nie, zaraz... gdy Darcy przyjrzał się Marcie uznał, że to mało prawdopodobne. Jaki nauczyciel chciałby ryzykować pozycją dla romansu z takim brzydactwem (co poradzić, chłopak miał skłonności do oceniania ludzi przez wygląd).
- Kto to był? - spytał Lockhart, tym razem wcale nie udając zainteresowania. Bogata wyobraźnia sprawiała, że już widział tę scenę oczyma wyobraźni. Dziewczynka, wpadająca do łazienki z płaczem... zamykająca się w jednej z kabin... cichy zgrzyt otwieranych drzwi... morderca skradający się przez łazienkę...
- Nie wiem - przyznała Marta z wahaniem. - Zdawało mi się, że jakiś chłopiec. Brzmiał jak chłopiec, ale po co wchodziłby do łazienki dla dziewczyn?[/i]
[b] - Yyyy... - wymamrotał Darcy zakłopotany, strzelając spojrzeniem ku siostrze. - Na pewno miał dobry powód, tak, na pewno! Może chciał... umyć ręce. Albo poznać uroczego ducha. Ja chciałem poznać ducha. Dlaczego jestem w łazience dla dziewczyn.
Marta milczała przez chwilę, przypatrując się mu, jakby próbowała odgadnąć, czy chłopak z niej kpi, czy nie. Nie, nie kpił. Ot uznał słowa o powodach, dla których chłopiec miałby wchodzić do łazienki dla dziewczyn, za prztyczka w nos.
- Opowiadaj dalej, proszę - zachęcił ją, starając się ukryć nerwowość. - Co było dalej?
- Chciałam mu powiedzieć, że to łazienka dla dziewczyn i nie powinien tutaj wchodzić - oświadczyła tonem, w którym pobrzmiewała śladowa uraza. Zaraz jednak znikła, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Dziwny. Może trochę szalony. - Kiedy otworzyłam drzwi... umarłam.
Po prawdzie faktycznie był może nie zachwycony, ale na pewno zaintrygowany. Nie umiał dostrzec aż tak wiele, jak jego siostra, nie poznał też jeszcze tej jękliwej i histerycznej strony Marty. Liczył też po prawdzie na jakąś naprawdę ciekawą opowieść. Może ktoś ją zamordował? Uczniowie utopili ją w łazience? Albo miała romans z nauczycielem i ten nie chciał, by się wydało?! Chociaż nie, zaraz... gdy Darcy przyjrzał się Marcie uznał, że to mało prawdopodobne. Jaki nauczyciel chciałby ryzykować pozycją dla romansu z takim brzydactwem (co poradzić, chłopak miał skłonności do oceniania ludzi przez wygląd).
- Kto to był? - spytał Lockhart, tym razem wcale nie udając zainteresowania. Bogata wyobraźnia sprawiała, że już widział tę scenę oczyma wyobraźni. Dziewczynka, wpadająca do łazienki z płaczem... zamykająca się w jednej z kabin... cichy zgrzyt otwieranych drzwi... morderca skradający się przez łazienkę...
- Nie wiem - przyznała Marta z wahaniem. - Zdawało mi się, że jakiś chłopiec. Brzmiał jak chłopiec, ale po co wchodziłby do łazienki dla dziewczyn?[/i]
[b] - Yyyy... - wymamrotał Darcy zakłopotany, strzelając spojrzeniem ku siostrze. - Na pewno miał dobry powód, tak, na pewno! Może chciał... umyć ręce. Albo poznać uroczego ducha. Ja chciałem poznać ducha. Dlaczego jestem w łazience dla dziewczyn.
Marta milczała przez chwilę, przypatrując się mu, jakby próbowała odgadnąć, czy chłopak z niej kpi, czy nie. Nie, nie kpił. Ot uznał słowa o powodach, dla których chłopiec miałby wchodzić do łazienki dla dziewczyn, za prztyczka w nos.
- Opowiadaj dalej, proszę - zachęcił ją, starając się ukryć nerwowość. - Co było dalej?
- Chciałam mu powiedzieć, że to łazienka dla dziewczyn i nie powinien tutaj wchodzić - oświadczyła tonem, w którym pobrzmiewała śladowa uraza. Zaraz jednak znikła, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Dziwny. Może trochę szalony. - Kiedy otworzyłam drzwi... umarłam.