Sądziła, że spędzenie odrobiny czasu w znajomym dla Laurenta towarzystwie może mu sprawić choć odrobinę przyjemności – ale raczej sama nie planowała pić do nocy, chociaż… różnie to bywało. Chciała też nieco poznać osobę, którą określił mianem przyjaciela – tym bardziej, ze na jego temat gazety rozpisywały się w bardzo skrajny sposób. Sama kłótnia o Lorettę dawała do myślenia. Złapała znowu Laurenta pod ramię i niespiesznie ruszyli w stronę baru.
– Hmm, zobaczymy – odpowiedziała cicho Laurentowi na jego ostrzeżenie i pokiwała głową. W sumie zaskoczyły ją jego słowa – jakby obawiał się, że jego znajomy mógłby jej sprawić przykrość, albo że Victoria dałaby się w związku z tym ponieść emocjom. Zastanawiała się skąd się to brało, ale była zdecydowana zobaczyć to wszystko na własne oczy. – Nie martw się – dodała jeszcze, a chwilę później już zajmowali obok siebie miejsce przy stoliku, do którego podszedł Philip i reszta.
Victoria usiadła, kładąc malutką torebkę na stole. Pytanie Notta nieco ją zaskoczyło, czy raczej wstawka dalej na temat tego, czy Laurent pije z alkoholem czy nie, bo do tej pory w różnych publicznych sytuacjach wyglądało to tak, że udawał, że pije – stąd właśnie gdy nikt nie patrzył, to wymieniała się z nim kieliszkami i tak dalej. Z drugiej strony być może całe to grono było zaznajomione i tak miało być? Z trzeciej nigdy nie słyszała, żeby na przykład mówił jej cokolwiek o Eriku, a o Brennie już tak, miała więc wątpliwość… Ale mina, jaką posłał jej Laurent mówiła wszem i wobec, że niespecjalnie był zadowolony. Ściągnęła dłonie z blatu, by uspokajająco jedną z nich delikatnie poklepać Laurenta po nodze pod stołem. Zaraz zresztą dłoń zabrała i uśmiechnęła się do Philipa.
– Margaritę truskawkową dla mnie – poprosiła, nie myśląc w tym momencie o żadnym rozliczeniu się za drinka, bo to raczej rozmowa na moment, kiedy będą się rozchodzić. Zanotowała też, że ostatecznie Laurent nic nie powiedział na temat tego, czego by się napił. – Albo może nawet dwie – dodała i uśmiechnęła się. – Czyli nie będzie teleportacji pod wpływem? – zażartowała sobie i odczekała aż Philip wróci, nim zwróciła się do niego, by jakoś zagaić temat. – Więc jak wrażenia po pojedynku? Zgaduję, że nie ustaliliście co będzie jak trafi się remis – wątpiła w to, bo znając temperament Louvaina nie brał takiego obrotu spraw w ogóle pod uwagę.