Avelina słuchała Olivii w zdumieniu. Pierwszy raz miała do czynienia z osobą, która w jakikolwiek sposób była w stanie tyle mówić rymem bez żadnej podpowiedzi. Nie wiedziała, że jej przyjaciółka była poetką. Zaskoczyła ją jak mało kto. Zaprowadziła ją do kuchni, gdzie na środku była wysepka, a przy niej trzy wysokie krzesła. Słuchała nie przerywając, bo wolała, aby dziewczyna wszystko wyjaśniła niż dodatkowo zadawać pytania, ale niestety to niewiele jej mówiło. Sama nie znała się takich rzeczach jak cukierki rymu.
– Dlaczego bierzesz słodycze od obcych ludzi, to pytanie numer jeden? – wbiła w nią swoje ciemne oczy patrząc karcąco, niczym matka na swoje dziecko, które poszło oglądać kotki w piwnicy. Dorosła kobieta i zjadła cukierka nieznanego pochodzenia. – Pytanie numer dwa, masz jeszcze opakowanie po cukierkach? Czy co to było? Jak ten chłopak wyglądał? Może miały w sobie jakiś eliksir? – westchnęła i wstawiła wodę. – Napijesz się kawy, herbaty, wody? – zapytała patrząc na nią zmartwiona. Wyglądała normalnie, czyli nie wpływało to na jej organizm szkodliwie. Jedynie była zdenerwowana.
@Olivia Quirke