Nastrój świąt, który można było wyczuć w powietrzu był ich sojusznikiem. Kto bowiem spodziewał się, że znajdą się tacy, którzy będą chcieli zakłócić ten radosny czas? Skupieni na przygotowaniach na pewno nie brali tego pod uwagę. Dobrze, bardzo szybko sprowadzą ich na ziemię, spowodują, że zaczną się bać własnych cieni, nie będą znali dnia, ani godziny kiedy będą mogli to powtórzyć. O to chodziło, musieli czuć strach i niepewność. To powodowało, że zaczną podejmować głupie decyzje, będą się gubić, co będzie sprzyjało poplecznikom Voldemorta.
Skinęła głową, gdy Lestrange zadecydował o tym, że nadszedł ten moment. Nie mogła się doczekać, aż znajdą się w środku. Ekscytacja, która jej towarzyszyła była ogromna. Czuła ogromny przypływ energii, która motywowała ją do działania, tyle, że starała się zatrzymać ją w środku. Nie chciała dać po sobie poznać, jak bardzo cieszy ją to, co mieli zrobić. Rodolphus pozostawał pelen galanterii nawet podczas sytuacji jak ta. Trixie uważała, że jest to urocze, nie sądziła, że uda jej się znaleźć kogoś, kto będzie do niej tak bardzo podobny. Podobały się jej jego maniery, zresztą sama została wychowana w dobrym domu, gdzie zwracało się uwagę na najdrobniejsze szczegóły w zachowaniu. Dlatego też sama była bardzo skrupulatna, wyłapywała najdrobniejsze niuanse.
Droga minęła im bez żadnych komplikacji. Tak, jak zakładali - w ten dzień wszyscy znajdowali się w domach, zajęci świętowaniem. Czy to mugole, czy czarodzieje, nie było w tym nic zaskakującego. Mogli więc spokojnie przemieszczać się bez strachu, że zostaną zauważeni. Trixie mimo wszystko była czujna, wolała uniknąć niepotrzebnych konfrontacji. Mieli skupić się na tych osobach, które wskazał im Czarny Pan - nie wychylać się. Ważne było, aby wykonywali jego rozkazy dokładnie tak, jak tego oczekiwał. Nie chciała, aby zwątpił w ich umiejętności.
Udało im się dotrzeć do domu, który miał być ich celem. Nie wyróżniał się niczym szczególnym. Przez okna dostrzegła światło, oznaczało to, że ci, którzy ich interesowali byli w środku. Jak na razie wszystko szło według ich założeń. Jeszcze chwila, a zakończą żywot tych szlam.
- Oczywiście, chociaż są i zdrajcy krwi, którzy również wybierają szlamy. Obrzydliwe. - Zdecydowanie lepszą opcją było to, kiedy rozmnażali się między sobą. Nie musieli wtedy niepotrzebnie przelewać czystej krwi, która była warta zdecydowanie więcej, chociaż różnie bywało. Zdrjacy musieli zostać ukarani.
- Żadnych pytań, mam nadzieję, że uda nam się sprawnie to zrobić i zdążymy na kolację. - W końcu było Yule, dobrze by było mieć jeszcze coś z wieczora dla siebie.