— Czyli jednak udało nam się trochę pomóc z wyborem przez ten przegląd — ucieszyła się Yvone. Następnie zwróciła się do publiczności rozpoczynając rundę drugą.
— Synek pyta ojca: Ojcze, czy to prawda, że miłość jest ślepa? Tak, synku, ale małżeństwo to kapitalny okulista. — Przerwa na śmiech, podczas której Yvone cieszy się z udanego dowcipu. — Naszej Wybierającej oszczędzimy takiego rozczarowania i już teraz pokażemy jej, jak żyją na co dzień nasi Kandydaci. Zapraszam do drugiej rundy: Przeglądanie! Przyjrzyjmy się ich sypialniom!
Nad sceną zostają wyświetlone na rzutniku magiczne fotografie. Przedstawiają wnętrza pokojów. Każde zdjęcie wyświetlane jest kilka sekund, dając wszystkim czas na spokojne obejrzenie umeblowania, dekoracji oraz poziomu czystości.
Kandydat numer 1:
Każde z trzech zdjęć ukazywało spójny wystrój pomieszczenia. Pokój był całkiem spory z wysokim, charakterystycznym dla kamienic sufitem, udekorowane bez przesadnego rozmachu, jednak znajdujące się w nim przedmioty i meble wyglądały na drogie - nie przez wymyślność projektów, a przez użyte materiały i wykończenia. Wewnątrz panował porządek; wyważony na tyle, by mieszkającą w nim osobę nie uznać za bałaganiarza, jednak wciąż na tyle niezobowiązujący, że było widać iż ktoś faktycznie w tej przestrzeni mieszka.
Kandydat numer 2:
Jego sypialnia jest duża i ciemna. Okna przez większość dnia są zasłonięte ciężkimi kotarami, które nie przepuszczają porannych promieni słońca, pogrążając wnętrze w niemalże Egipskich ciemnościach. Jedyne źródło światła stanowią lampki i lewitujące pod sufitem świeczki. Pokój wypełniony jest starymi meblami z ciemnego drewna; swoisty symbol wysokiego urodzenia Kandydata nr 2 i głębokiego portfela jego familii. W pomieszczeniu panuje artystyczny nieporządek. Można zauważyć ubrania leżące na fotelach, dywanie, a nawet zawieszone na lustrze pod ścianą. W tle jednego ze zdjęć można zauważyć skrzata domowego krzątającego się przy regale, próbującego posegregować szaty wyjściowe swojego pana.
Kandydat numer 3:
Pomieszczenie jest czyste, urządzone w amerykańskim stylu, ale wprawione oko od razu dojrzy w nim pokój hotelowy. Najwyraźniej organizatorom nie udało się dostać do sypialni Kandydata i musieli sami zaaranżować pomieszczenie do zdjęć. Postarali się nadać wnętrzu nieco życia i czaru, ale zrobili to w sposób nieudolny - na przykład na stoliku ułożyli deskę do krojenia z całym bochenkiem chleba, a obok śliczny, ceramiczny nóż w kwiatki. Jedno ze zdjęć przedstawiało półkę z książką, której przyklejona na szybko okładka głosiła "Encyklopedia Mąki i Drożdży".
Kandydat numer 4:
U niego zdjęć było najwięcej. Pokój ze zdjęć na pierwszy rzut oka był pusty: białe, nagie ściany. Wrażenie to potęgował faktwyrastajacych z podłogi potężnych stosów książek ustawionych jeden obok drugiego. Dopiero następne fotografie ujawniły wystrój reszty sypialni: jedna ściana zdobiona grubym, ciemnoczerwonym, wzorzystym dywanem, a druga z zawieszonym mnóstwem magicznych amuletów, łapaczy snów, wahadełek, dziwnych symboli... Zamiast łóżka — materac: jedyny mebel, który mógł sugerować, że jest to wbrew pozorom sypialnia. Dookoła więcej różnorodnych dywanów i poduszek. Na środku stała pięknie zdobiona karafka z wodą, zlewki po eliksirach oraz opróżnione butelki, ustawione jako dekoracja. Było tam też rozsypanych parę okruszków, trochę białego proszku i jakieś kolorowe cukierki. Kolejne stosy książek obok imitowały stolik, na którym leżały szczątki pobitej kryształowej kuli. Na drewnianej podłodze widać było zaś nieukończony rozkład tarota.
Tym razem Yvone była tak zajęta przeglądaniem zdjęć, że zapomniała dodać swoich komentarzy. Jednak po każdym z nich prosiła o to Wybierającą oraz proponowała jej dopytanie Kandydata o coś związanego z jego sypialnią, jeśli dziewczyna miała na to ochotę.