• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix

[20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#5
06.11.2023, 17:56  ✶  
Kolację... Rolph uśmiechnął się, gdy Bellatrix o niej wspomniała. W odruchu czułości, zarezerwowanej wyłącznie dla niej, przyciągnął kobietę do siebie. Oparł czoło o jej czoło, a w stalowoszarych oczach pojawiły się iskierki. Tylko ona potrafiła sprawić, że Rodolphus uśmiechał się całym sobą.
- Nie zniósłbym myśli, że ktoś musi na nas czekać podczas Yule. Lepiej się nie spóźnić - mrugnął. Przy niej zmieniał się nie do poznania. Rysy twarzy, tak idealne i ostre, natychmiast łagodniały, a ruchy stawały się bardziej miękkie, pełne uczucia i ciepła. Naprawdę ją kochał, chociaż sam nie podejrzewałby się o tak górnolotne uczucia w stosunku do kogokolwiek. Ale życie potrafi zaskakiwać.

W domu rozległ się chichot, przetykany tupotem małych stóp. To był ich znak, nieustalony ale jasny jak słońce. Trzasnęły drzwi, zapewne łazienki. Oczy Rolpha znowu stały się zimne, bezwzględne. Mężczyzna poczuł przyjemne mrowienie u dołu brzucha. Już czas. I tak jak bardzo chciałby po prostu wysadzić drzwi do tego plugawego domu, z jego ust wydobyło się tylko ciche słowo.
- Alohomora - mrukliwy głos przeobraził się niemal w syk, gdy szeptał słowa zaklęcia otwierającego. Durni nie zadbali nawet o porządne zabezpieczenia. Mieli naprawdę łatwą robotę - każdy głupi mógłby tu wejść i ich po prostu wysadzić. Nawet mugol by dał radę. Rolph wślizgnął się przez uchylone drzwi do środka, zaciskając szczupłe palce na różdżce. Czuł jej ekscytację tak, jak czuł ekscytację Bellatrix. Byli niemal jednością.

Wnętrze domu było obrzydliwie zwyczajne. Zielona kanapa w kratę stała naprzeciwko kominka, w którym trzaskał wesoło ogień. Obok znajdował się fotel, na którym leżał zwinięty Prorok Codzienny. Otwarty aneks kuchenny przedstawiał widok jak po wojnie - brudne naczynia piętrzyły się w zlewie, gąbka i płyn stały bezużyteczne. Nawet do tego nie potrafili wykorzystać swojej magii. Na palniku gotowała się zupa, po zapachu sądząc - rosół. Rolpha nieprzyjemnie zaswędziało w nosie. Dodali za dużo pieprzu. Podekscytowany omiótł wzrokiem salon i kuchnię. Zauważył trzy pary drzwi. Jedne były uchylone, dobiegał z nich plusk wody i cichy chichot. Pozostałe dwie pary zamknięte były na głucho.
- Uważaj! - oko bruneta dostrzegło ruch z boku. Zadziałał instynktownie: odepchnął Bellatrix lewą ręką. Prawa szarpnęła różdżkę, z trudem odbijając zaklęcie, które pomknęło ku parze. Stalowoszare oczy zapłonęły furią. Rolph wykonał kolejny gest, tym razem bardziej wyważony, wymierzony prosto w przeciwnika. Głowa rodziny była przerażona - nagle do domu pakuje mu się dwójka nieznajomych w białych maskach. Czytał gazety, wiedział po co tu przyszli. - Diffindo!
Z różdżki błysnęło czerwonym jak krew snopem iskier. Rodolphus wykonał gest smagnięcia biczem. Siła, jaką włożył w zaklęcie, sprawiła że impet popchnął czarodzieja na garnek z rosołem, przy którym stał. Rozległ się głośny trzask i huk, gdy gar zupy spadł na ziemię.
- Wykończ resztę - głos Rodolphusa był wręcz lodowaty. Mówił jednak niezwykle spokojnie, tak jakby próba ataku mężczyzny nie zrobiła na nim wrażenia. W środku jednak szalał z furii. - Nikt nie podnosi różdżki na moją przyszłą żonę.
Ruszył w stronę przeciwnika. Żył, dławił się własną krwią i próbował ręką wymacać różdżkę, która wypadła mu z dłoni podczas upadku. Rany na twarzy i torsie, które spowodowało zaklęcie, były jednak zbyt głębokie i bolesne, odbierając mężczyźnie czas na reakcję. Rolph nadepnął na szukającą w panice dłoń. Na twarzy pojawił się uśmiech pełen satysfakcji.

Bellatrix usłyszała trzaśnięcie i szczęk zamka. Matka zamknęła się w łazience razem z dziećmi. Ale czymże był mugolski zamek w porównaniu z magią?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bellatrix Black (1782), Rodolphus Lestrange (1749)




Wiadomości w tym wątku
[20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Rodolphus Lestrange - 06.11.2023, 12:51
RE: [20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Bellatrix Black - 06.11.2023, 14:11
RE: [20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Rodolphus Lestrange - 06.11.2023, 15:47
RE: [20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Bellatrix Black - 06.11.2023, 16:40
RE: [20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Rodolphus Lestrange - 06.11.2023, 17:56
RE: [20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Bellatrix Black - 06.11.2023, 18:50
RE: [20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Rodolphus Lestrange - 06.11.2023, 19:12
RE: [20.12.1970] The Shadow Site | Rodolphus, Bellatrix - przez Bellatrix Black - 06.11.2023, 19:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa