Nie do końca zgadzała się z tym, co powiedziała Yvone jeśli chodzi o pomoc w wyborze. Wręcz przeciwnie, miała wrażenie, że z każdą chwila jest tylko gorzej. Uśmiechnęła się więc jedynie niezręcznie, bo nie bardzo wiedziała, co i w jaki sposób powiedzieć, aby nikogo nie urazić.
Kolejny żart prowadzącej zwiastował następną turę. Panna Figg nieco się obawiała, nie miała bowiem pojęcia, co jeszcze ją czeka tego wieczoru. Zdecydowanie nie była przygotowana na to, co miało nadejść. No nic, musiała ponownie uśmiechnąć się z gracją i przyjąć to wszystko na klatę. Jakoś to będzie, jeszcze chwila, a ta farsa się skończy. Nie mogła się doczekać, aż dopadnie Erika, kiedy zejdzie ze sceny. Skierowała swój wzrok ku niemu, żeby sprawdzić, czy nadal znajduje się w Kotle. Miała nadzieję, że nie ucieknie stąd nim uda jej się zakończyć wybieranie kandydata na randkę.
- Całkiem schludny pokój. - Skomentowała, bo chyba powinna była to zrobić. Nie umknęło jej to, że meble były drogie, tego się spodziewała. Miała wrażenie, że większość kandydatów należy do burżujów, patrząc na ich zainteresowania i to, co o sobie opowiadali.
- Czyżby kandydat numer dwa był wampirem? - Zachichotała nieco niezgrabnie. - Wygląda trochę, jak jaskinia, przydałoby się tam wpuścić nieco światła. - Światło oznaczało życie, te ciemności kojarzyły się Norce ze śmiercią. Do tego ten bałagan, coraz bardziej upewniała się, że kandydat numer dwa jest leniem i nie robi nic ze swoim życiem. Miał pieniądze, ale czy to było najważniejsze?
- Coś mi tutaj nie pasuje. - Postanowiła podzielić się z widownią na temat swoich przemyśleń. - Ten pokój wygląda jakby został stworzony idealnie pod moje upodobania. Śliczny nóż, taki męski. - Nie miała pojęcia dlaczego pokój kandydata numer trzy wyglądał właśnie tak, jednak nie wzbudzało to jej zaufania.
- Strasznie surowe wnętrze. - Odparła, kiedy zobaczyła białe ściany, jednak szybko zmieniła zdanie. Dalsze zdjęcia zmieniły to pierwsze wrażenie. - Najwyraźniej ten pan lubi zbierać skarby. - Nie powiedziałaby wprost, że jest zbieraczem, bo chyba nie było to szczególnie pozytywne. - Nie do końca mu po drodze z porządkiem. - Jak można żyć w takim nieładzie? Zdecydowanie nie było to w stylu idealnej panny Norki.