Jackie nie wyglądała najlepiej. Wolał jednak nie mówić o tym na głos, wystarczająco nieprzyjemnie zaczął się ten poranek. - Możemy zjeść śniadanie. Później się tym zajmę. - Musiał zrobić porządek w ogrodzie, bo czuł, że ojciec może nieco się wkurzyć, jeśli zastanie to miejsce takim, jak teraz. Nie spieszyło mu się jednak, wiedział, że Finn wczoraj pochlał, więc miał jeszcze jakieś dwie, trzy godziny, aby doprowadzić ogródek do porządku. Zdąży na spokojnie się tym wszystkim zająć.
Sammy ruszył za siostrą, mieli chwilę, żeby spędzić ten czas razem. Brakowało mu wspólnych śniadań, jej obecności. Smutno było w domu, kiedy wędrowała po wielkim świecie. Teraz miał choć odrobinę radości, gdy budził się rano.
- Oczywiście, że chcę śniadanie. - Odkrzyknął jej nim pojawił się w kuchni. Nie mógłby odmówić posiłku, szczególnie, że sam nie należał do osób, które jakoś specjalnie potrafiły tworzyć cokolwiek w kuchni. Jego największym osiągnięciem było ugotowanie zupy, w miarę zjadliwej. Tak to stawiał raczej na chleb z masłem, kiedy żołądek dawał znać o tym, że czas coś zjeść. Pierwszym wyborem była zawsze czarna kawa i papieros, które skutecznie potrafiły poradzić sobie z głodem.
- Poza tym, że muszę naprawić ogródek, to nie mam. Znaczy mam, zawsze mam, ale mogę nie mieć. - Nie do końca wiedział dlaczego siostra o to pyta. Trochę się zgubił w wypowiedzi, ale pewnie za chwilę się odnajdzie. Samuel miał to szczęście, że prowadził własną działalność, więc mógł pracować, kiedy miał na to ochotę. Oczywiście nie licząc tych kilka zleceń w roku dla ministerstwa, na całe szczęście miał to już praktycznie z głowy, więc mógł zająć się swoimi wynalazkami i tym, co go faktycznie ciekawiło.
Wbił wzrok w stół, przy który usiadł chwilę wcześniej, kiedy siostra zapytała o Danielle. Widział się z nią przez moment na pogrzebie jej ojca i to by było na tyle. Czuł, że w Beltane coś się zmieniło, tęsknił za nią okropnie, jednak nie miał zielonego pojęcia dlaczego. Lubił ją od zawsze, to fakt, ale przez to, że wlazł na ten cholerny pal czuł się zupełnie inaczej. Nie potrafił rozmawiać o uczuciach, nikt nigdy go tego nie nauczył. Nie do końca więc wiedział, co powinien powiedzieć siostrze. - Tak, widziałem się z nią na pogrzebie jej ojca. - Nie ma co mówić, naprawdę wspaniałe to było spotkanie...