• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[04.06.1972] Fortuna favet fortibus

[04.06.1972] Fortuna favet fortibus
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#3
07.11.2023, 01:53  ✶  
Lorraine mogła z czystym sercem winić Maeve, że nie słuchała za grosz tego, co do niej mówiła. W istocie przecież było tłumaczone już, wykładane jak krowie na rowie, za kim idą i po co, co im zawinił i czemu życie chcą mu zniszczyć, ale w tamtym momencie słowa traciły swoją wartość jeszcze zanim dotarły do uszu Mewy, odbijały się od niej, w głowie nie ostawało się nawet wspomnienie. Dziwne aż, bo przez cały ten czas oczu z Malfoy nie spuściła, patrząc nań z przechyloną głową i błogim uśmiechem, potakując nawet raz po raz, jakby na znak, że nadąża.
Ale w spojrzeniu czegoś brakowało, darmo było szukać zrozumienia, połączonych wątków. Oczy nie były zamglone, nie zdawała się nieobecna, wręcz przeciwnie - rozszerzone źrenice, zlewające się z równie ciemnymi tęczówkami, wędrowały żywo po całej twarzy Lorraine, badając uporczywie każdą jej część, ale wracając ciągle do tych drobnych ust. Ciągle były w ruchu, bo przecież coś mówiła, a i niechybnie było to istotne. Maeve widziała, że mówi do niej, ale nie słyszała. Na zabój skupiona była na wizji, w której zamyka tę śliczną buzię za pomocą swojej, w akordzie z silnym uściskiem palców wokół jej podbródka.
Ale nie ziściła swojego marzenia, bo Lorraine by się wściekła.
Zdążyła się nauczyć, że złotowłosej się nie przerywa. Na własnych błędach oczywiście, ale weszło jej to wreszcie do głowy, bo zależało jej na pozostaniu w dobrych łaskach królowej. Maeve daleko było do kogoś, kto żyje, by zadowalać, ale kiedy w grę wchodziła Lorraine, irracjonalnie była gotowa porzucić wszystkie nawyki, by się do niej dostosować. Gdyby przyznała się na głos chłopakom, zostałaby wyśmiana. Ale przecież wcale nie musiała tego mówić; każdy widział, każdy wiedział.
- Nie - skłamała bez wahania, uśmiechając się niewinnie. - Ale zdecydowanie działa zachęcająco. - W Mewie też było coś z bycia bezczelną, choć miało to zupełnie inny wydźwięk, zwłaszcza kiedy uśmiechała się szelmowsko, zadowolona z siebie jak nigdy. Ten rodzaj pychy, który doprowadza do uszczerbku na zdrowiu fizycznym niejednokrotnie, ale każdym razem kończy się myślą warto było.
Chang nie była głupia, w pełni zdawała sobie sprawę, że była manipulowana, przynajmniej do pewnego stopnia. Nie działo się to jednak wbrew jej woli, więc nikt tutaj nie był poszkodowany. A nawet jeśli był, to się takim nie czuł, bo tak długo, jak wydawało się to Maeve korzystne, mogła tańczyć cokolwiek, co jej ukochana zagra. Wielu pewnie uznałoby to za niezdrowe, bo takie było, ale toksyna tocząca tę relację nie robiła na niej wrażenia. Przecież była na nie odporna, złego diabli nie brali.
Maeve w staroirlandzkim oznaczało trucicielkę; tę, która panuje.
W takim razie, czy była w ogóle manipulowana, skoro nie dość, że tego chciała, to jeszcze na to pozwalała? Miała przecież kontrolę, po prostu dobrowolnie oddała ją Lorraine, bo tak było przyjemniej, zabawniej. Nie musiała myśleć, mogła się skupić na tym, co przyjemne - na tej małej złośnicy, która uwielbiała być podziwiana. Doskonale się dobrały, bo Mewa z kolei uwielbiała ją podziwiać.
Tym razem jednak się skupiła na opisie delikwenta, bo wiedziała, że to ostatnia szansa - jak zapyta raz jeszcze o typa, to się skończy to dla niej tragicznie i po wszystkim nie dostanie nawet buzi. Była co prawda nieco skonfundowana geografią w tym całym opisie, bo imię brzmiało na ruskie, towarem handlował polskim, przyjechał z Birmingham, a szlajał się po Londynie, ale nie miała zamiaru tego poddawać w wątpliwość. Po pierwsze Lorraine się nie myliła, a kiedy się myliła, to trzeba było udawać, że się nie słyszy, a po drugie i tak nie miało to żadnego znaczenia. Maeve była prosta w obsłudze, kazało jej się coś zrobić i to robiła, nie zastanawiała się specjalnie nad sensem, chyba że coś było alarmująco głupie. Oszczędzało to wiele kłótni w domu i nerwów w trakcie.
Uśmiechnęła się z rozczuleniem, jakby to wyznanie Lorraine złapało ją za serce. Dla niej. W tym momencie w to wierzyła, bo się nie chciała nawet zastanawiać nad szczerością tego wyznania, ale brzmiało jakoś zbyt ckliwie, by mogła być w pełni przekonana. Gdzieś z tyłu głowy pojawiła się wątpliwość, może nawet lęk, że powiedziała to, by wywołać w Mewie wyrzuty sumienia - że ona się tak stara dla niej, dla jej rodziny, a Mae nawet nie chce posłuchać, skupić się na moment. Gdyby taki był stan faktyczny, Changównie zrobiłoby się głupio, przykro nawet, chciałaby to Lorraine wynagrodzić. I wtedy ta druga znowu by wygrała, znowu miałaby przewagę.
Nawet jeśli istniało prawdopodobieństwo ziszczenia się tych podejrzeń, Maeve zepchnęła je w cień podświadomości. Jeśli to miało być problemem, będzie to problemem Maeve z przyszłości.
- Ładna chociaż ta kochanka? - Zapytała nonszalancko, choć doskonale wiedziała, że zaraz tego pytania pożałuje. Próbowała się nie zaśmiać, wcisnęła nawet ręce do kieszeni, żeby dać wrażenie osoby, co od niechcenia pyta. A i tak podskórnie czuła, że zaraz zostanie zapytana podchwytliwie, że co ją to interesuje.
Może zrobiła to celowo. Malfoyówna wyglądała nieziemsko uroczo, gdy się wściekała.
- Nie przejmuj się, dla ciebie zawsze znajdę czas - odparła zupełnie szczerze, rozpakowując ciastko i przełamując je na pół. Wyjęła ze środka zmiętoloną karteczkę; chwilę się z nią siłowała, by przeczytać treść wróżby.
Kotwica; romans, szczęście w interesach.
Maeve zaśmiała się serdecznie, bo o ile nie oddawała się w ręce przeznaczenia, uważała to za zajebiście ironiczne. Jeśli Lorraine coś do niej teraz mówiła, to nie słuchała już wcale, skupiła się kompletnie na ironii losu, która do ich dwójki dziś pasowała jak ulał. Wpakowała połówkę ciastka do ust, nadal zaśmiewając się pod nosem. Kobieta, która wręczyła jej wróżbę zaśmiała się razem z nią, ale nie powiedziała nic. Nie musiała, przecież wszystko było widać.
- Moja stara? - Usłyszała jedynie końcówkę zdania wpierw, więc na niej się skupiła. Potrząsnęła głową, i dopiero wtedy dotarło do niej, że wcześniej było coś o propozycji współpracy. - No moja stara na pewno nie. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, ale pewnie zaraz się dowiem. Ministra Magii? Prawie Bezgłowy Nick? Jęcząca Marta? - Zażartowała sobie, podstawiając pod usta Lorraine drugą część swojego ciasteczka. Musiało naprawdę Maeve zależeć na dziewczynie, skoro dzieliła się z nią swoim jedzeniem. W tym momencie ten gest wydawał się o wiele istotniejszy niż jakakolwiek oferta współpracy.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (6398), Maeve Chang (5545)




Wiadomości w tym wątku
[04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Maeve Chang - 29.10.2023, 12:57
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Lorraine Malfoy - 06.11.2023, 06:56
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Maeve Chang - 07.11.2023, 01:53
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Lorraine Malfoy - 21.11.2023, 02:07
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Maeve Chang - 23.11.2023, 20:05
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Lorraine Malfoy - 30.12.2023, 01:29
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Maeve Chang - 24.01.2024, 00:59
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Lorraine Malfoy - 07.04.2024, 22:49
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Maeve Chang - 05.07.2024, 15:12
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Lorraine Malfoy - 22.09.2024, 13:56
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Maeve Chang - 28.09.2024, 00:18
RE: [04.06.1972] Fortuna favet fortibus - przez Lorraine Malfoy - 02.10.2024, 21:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa