07.11.2023, 09:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.09.2024, 12:47 przez Rodolphus Lestrange.)
Przytaknął na jakże entuzjastyczne powitanie. Aczkolwiek gdyby powiedział tylko "dzień", to nieznajoma nie wiedziałaby, o co mu chodzi. Jedyne co mu pozostało, to zgodzić się z jej stwierdzeniem. Widząc jednak wymuszony uśmiech bacznie otaksował sylwetkę kobiety. Była ogromna. Prawdę mówiąc to nigdy nie widział tak wysokiej kobiety - dorównywała mu wzrostem, a przy tym była dziwnie proporcjonalna. Nawet pomimo dziwnego ubioru należało się mieć na baczności i nie lekceważyć jej.
- Dziwne, prawda - przyznał ostrożnie, robiąc dwa kroki w bok tak, by mieć na widoku zarówno Geraldine, jak i posąg. Gdy kobieta na głos wypowiedziała myśli, które mu chodziły po głowie, tylko wzruszył ramionami. Nie musiał odpowiadać na to pytanie, zwłaszcza gdy odpowiedź była oczywista. Stalowoszare oczy śledziły każdy ruch Geraldine, a gdy ta wyciągnęła różdżkę - machinalnie zrobił to samo. - Nie możesz mi mieć za złe, że nie ufam nieznajomej, którą spotkałem przy posągu kobiety.
Powiedział spokojnie, skupiając się na różdżce i ręce, która ją dzierżyła. Nikt nie chciały, by koniec różdżki został nagle wycelowany w Rodolphusa, nie w posąd, prawda?
Na szczęście Geraldine zdawała się mówić prawdę co do swoich intencji i bytności tutaj. Rolph uniósł brwi, widząc że zaklęcie nie podziałało.
- Pozwolisz? - zapytał, chociaż tak naprawdę nie obchodziła go jej odpowiedź. Zbliżył się o kilka kroków do posągu, a potem przejechał palcami po zimnej fakturze kamienia. Naraz machnął różdżką, wypowiadając zaklęcie głośno i wyraźnie.
W jego przypadku zaklęcie podziałało. Na samym początku, gdy magiczna energia owinęła kamień, nie stało się nic. A potem kamień zaczął topnieć i odpadać kawałek po kawałku, by uwolnić spod siebie kobietę. Tak, to rzeczywiście byłą postać, zaklęta w kamień. Rolph z ciekawością przyglądał się czarodziejce, która upadła na kolana. Musiała być osłabiona.
- Pomogę ci - nie byłby sobą, gdyby nie zaproponował pomocy. Lecz gdy zrobił krok w jej kierunku, nieznajoma zerwała się na równe nogi, a z jej gardła wydobył się tak głośny wrzask, że Rolph odruchowo zatkał uszy.
Dziewczyna zaczęła uciekać. Wpadła z impetem na Geraldine i odbiła się od niej, by samej w efekcie wylądować na ziemi. Znowu zaczęła krzyczeć - tak, jakby to oni próbowali zakląć ją w kamień.
Rzut na rozproszenie
- Dziwne, prawda - przyznał ostrożnie, robiąc dwa kroki w bok tak, by mieć na widoku zarówno Geraldine, jak i posąg. Gdy kobieta na głos wypowiedziała myśli, które mu chodziły po głowie, tylko wzruszył ramionami. Nie musiał odpowiadać na to pytanie, zwłaszcza gdy odpowiedź była oczywista. Stalowoszare oczy śledziły każdy ruch Geraldine, a gdy ta wyciągnęła różdżkę - machinalnie zrobił to samo. - Nie możesz mi mieć za złe, że nie ufam nieznajomej, którą spotkałem przy posągu kobiety.
Powiedział spokojnie, skupiając się na różdżce i ręce, która ją dzierżyła. Nikt nie chciały, by koniec różdżki został nagle wycelowany w Rodolphusa, nie w posąd, prawda?
Na szczęście Geraldine zdawała się mówić prawdę co do swoich intencji i bytności tutaj. Rolph uniósł brwi, widząc że zaklęcie nie podziałało.
- Pozwolisz? - zapytał, chociaż tak naprawdę nie obchodziła go jej odpowiedź. Zbliżył się o kilka kroków do posągu, a potem przejechał palcami po zimnej fakturze kamienia. Naraz machnął różdżką, wypowiadając zaklęcie głośno i wyraźnie.
W jego przypadku zaklęcie podziałało. Na samym początku, gdy magiczna energia owinęła kamień, nie stało się nic. A potem kamień zaczął topnieć i odpadać kawałek po kawałku, by uwolnić spod siebie kobietę. Tak, to rzeczywiście byłą postać, zaklęta w kamień. Rolph z ciekawością przyglądał się czarodziejce, która upadła na kolana. Musiała być osłabiona.
- Pomogę ci - nie byłby sobą, gdyby nie zaproponował pomocy. Lecz gdy zrobił krok w jej kierunku, nieznajoma zerwała się na równe nogi, a z jej gardła wydobył się tak głośny wrzask, że Rolph odruchowo zatkał uszy.
Dziewczyna zaczęła uciekać. Wpadła z impetem na Geraldine i odbiła się od niej, by samej w efekcie wylądować na ziemi. Znowu zaczęła krzyczeć - tak, jakby to oni próbowali zakląć ją w kamień.
Rzut na rozproszenie
Rzut N 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!