07.11.2023, 10:19 ✶
Po wszystkim również musiałem porozmawiać z Aveliną. Nie mogła brać udziału w jakichś bezdusznych rytuałach, szczególnie za partnerów mając jakiś randomowych chłoptasiów. Jak widać na załączonym obrazku, to w żadnym stopniu nie było rozważne, a przede wszystkim bezpieczne. Bałem się, że Danielle jednak nie da sobie rady z tą klątwą i Avelina kompletnie oszaleje na punkcie tego Godryka. Już traciła kontakt z rzeczywistością. Nie potrafiła skupić się na moich słowach, odpowiedzieć na proste pytania. Serce mi się łamało, ale nie zamierzałem dawać po sobie tego poznać. Przynajmniej próbowałem. Nie chciałem jej stracić, ale też nie mogłem znieść myśli, że gość tak namieszał w jej głowie i sercu, a potem zniknął, za nic sobie mając jej uczucia do niego. Byłem zdecydowanie podłamany i jednocześnie wściekły.
Mimo wszystko jednak trwałem w milczeniu, obserwując starania panny Longbottom. Zgodnie z jej zaleceniami, nie zamierzałem jej przeszkadzać, ale to tylko z powodu własnej rozwagi, a nie dlatego że tego ode mnie oczekiwała. Obserwowałem cały rytuał, obserwując głównie Avelinę, ale czasami rzucając również ukradkowe spojrzenia na Danielle. Za bardzo jej nie znałem i nie byłem pewien, czy podoła zdejmowaniu klątwy. Wydawała się być taka głupia z twarzy, ale może pod nią kryło się coś więcej niż tylko pusta masa? Miałem przeogromną nadzieję, że właśnie tak będzie, choć się nie zapowiadało. Nic nadzwyczajnego się nie działo między nimi, oprócz nienaturalnie palących się świec.
Może właśnie dlatego wstrzymałem oddech, kiedy Danielle zapytała Aveliny jak się czuje. Wpatrywałem się w profil Paxton, jakbym chciał ujrzeć tam co najmniej Świętego Mikołaja. Przyrzekałem sobie właśnie, że jeśli Longbottom się nie udało, ukrócę ją o głowę. I tym razem to zrobię, choćbym miał kogoś zabić.
Mimo wszystko jednak trwałem w milczeniu, obserwując starania panny Longbottom. Zgodnie z jej zaleceniami, nie zamierzałem jej przeszkadzać, ale to tylko z powodu własnej rozwagi, a nie dlatego że tego ode mnie oczekiwała. Obserwowałem cały rytuał, obserwując głównie Avelinę, ale czasami rzucając również ukradkowe spojrzenia na Danielle. Za bardzo jej nie znałem i nie byłem pewien, czy podoła zdejmowaniu klątwy. Wydawała się być taka głupia z twarzy, ale może pod nią kryło się coś więcej niż tylko pusta masa? Miałem przeogromną nadzieję, że właśnie tak będzie, choć się nie zapowiadało. Nic nadzwyczajnego się nie działo między nimi, oprócz nienaturalnie palących się świec.
Może właśnie dlatego wstrzymałem oddech, kiedy Danielle zapytała Aveliny jak się czuje. Wpatrywałem się w profil Paxton, jakbym chciał ujrzeć tam co najmniej Świętego Mikołaja. Przyrzekałem sobie właśnie, że jeśli Longbottom się nie udało, ukrócę ją o głowę. I tym razem to zrobię, choćbym miał kogoś zabić.