07.11.2023, 17:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.11.2023, 17:41 przez Brenna Longbottom.)
Była śmiała, była rozgadana i była energiczna. Niektórych to drażniło, inni ją za to lubili. Dla jeszcze innych stanowiła po prostu tło, ot nadmiernie ruchliwe, bo i nie wyróżniała się jakoś specjalnie, zwłaszcza pośród innych czystokrwistych panien, znacznie bardziej interesujących. Chyba że w tych momentach, gdy pajacowała. Ale i nie trudno było zauważyć, że wśród przyjaciół Brenny były osoby półkrwi i że trafił się wśród nich mugolak. Nie była nigdy tą osobą, która stała w świetle reflektorów, ale i ktoś będący zwolennikiem czystej krwi miał pełne prawo krzywić się na jej liberalne poglądy.
No i faktycznie, mimo całego pajacowania, miała bardzo dobrą pamięć wzrokową. Oraz przede wszystkim: zawsze zwracała uwagę na ludzi.
- Czyli jak rozumiem nikt nie będzie miał pretensji, jeśli go spacyfikuję - odparła, bo skoro Lestrange stwierdził, że takie zachowanie jest niedopuszczalne, to nie tak, że jakieś ich dziwne eksperymenty wymagały zrzucenia ubrań.
Nie musiał jej dwa razy powtarzać. Wszak zeszła tu właśnie za tym szanownym panem, a zapukała do gabinetu Lestranga, bo znikł jej z oczu. Zerwała się do biegu, a że pod względem sprawności fizycznej była raczej lepsza od Lestrange'a błyskawicznie wypadła na przód. Ledwo kilka sekund później dopadła i drugiego Niewymownego, mimo tego, że ten zdawał się mieć ogromną ilość energii i pędził całkiem żwawo. Próba delikatnego pochwycenia go zakończyła się tym, że się obrócił i... spróbował walnąć Brennę pięścią w twarz.
Na jej szczęście a jego nieszczęście, częściej dotąd walczył na magię niż pieści, a z kolei on nie był pierwszym, który próbował jej przyłożyć. Zablokowała cios bez większego trudu, a potem pchnęła mężczyznę na ścianę, wykręcając mu jednocześnie rękę do tyłu.
- Zdecydowanie nie urojenie - oceniła, kiedy Lestrange ich dopędził. Nie zwolniła uścisku, bo Niewymowny wciąż się szarpał i obawiała się, że gdy tylko się cofnie, albo oberwie, albo człowiek umknie. Rozbawienie zresztą odeszło jak ręką odjął. Bo wyglądało na to, że jakiś eksperyment... bardzo nie wyszedł. - Usmażyło mu mózg, czy jak? Przejdzie mu to, czy mam go wepchnąć do sali przesłuchać i wzywać pogotowie z Munga? - spytała, zwracając spojrzenie na Lestrange'a. Jakby nie było, on tutaj pracował w komnacie mózgu, powinien lepiej się orientować, co spotkało jego kolegę.
Sprawdzam af, czy dostanę od niewymownego w ten głupi łeb czy nie pod edytowanie posta
No i faktycznie, mimo całego pajacowania, miała bardzo dobrą pamięć wzrokową. Oraz przede wszystkim: zawsze zwracała uwagę na ludzi.
- Czyli jak rozumiem nikt nie będzie miał pretensji, jeśli go spacyfikuję - odparła, bo skoro Lestrange stwierdził, że takie zachowanie jest niedopuszczalne, to nie tak, że jakieś ich dziwne eksperymenty wymagały zrzucenia ubrań.
Nie musiał jej dwa razy powtarzać. Wszak zeszła tu właśnie za tym szanownym panem, a zapukała do gabinetu Lestranga, bo znikł jej z oczu. Zerwała się do biegu, a że pod względem sprawności fizycznej była raczej lepsza od Lestrange'a błyskawicznie wypadła na przód. Ledwo kilka sekund później dopadła i drugiego Niewymownego, mimo tego, że ten zdawał się mieć ogromną ilość energii i pędził całkiem żwawo. Próba delikatnego pochwycenia go zakończyła się tym, że się obrócił i... spróbował walnąć Brennę pięścią w twarz.
Na jej szczęście a jego nieszczęście, częściej dotąd walczył na magię niż pieści, a z kolei on nie był pierwszym, który próbował jej przyłożyć. Zablokowała cios bez większego trudu, a potem pchnęła mężczyznę na ścianę, wykręcając mu jednocześnie rękę do tyłu.
- Zdecydowanie nie urojenie - oceniła, kiedy Lestrange ich dopędził. Nie zwolniła uścisku, bo Niewymowny wciąż się szarpał i obawiała się, że gdy tylko się cofnie, albo oberwie, albo człowiek umknie. Rozbawienie zresztą odeszło jak ręką odjął. Bo wyglądało na to, że jakiś eksperyment... bardzo nie wyszedł. - Usmażyło mu mózg, czy jak? Przejdzie mu to, czy mam go wepchnąć do sali przesłuchać i wzywać pogotowie z Munga? - spytała, zwracając spojrzenie na Lestrange'a. Jakby nie było, on tutaj pracował w komnacie mózgu, powinien lepiej się orientować, co spotkało jego kolegę.
Sprawdzam af, czy dostanę od niewymownego w ten głupi łeb czy nie pod edytowanie posta
Rzut PO 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.