Gio pokiwał głową.
— To prawda. Pozew mało tu zrobi. Informacje poszły już w świat i ewentualne przeprosiny w gazetach mogłyby narobić jeszcze wiecej szumu. Ciężko jest być politykiem w dzisiejszych czasach, oj ciężko...
Pokiwał głową. Jak dobrze, że sam się w to nie pchał. Przynajmniej nie tak jednoznacznie. Jego praca jak najbardziej dotykała spraw obyczajowych, a te nierozerwalnie łączyły się z polityką. Nawet jeśli spostrzegał siebie jak naukowca, który dostarcza społeczeństwu perspektywy mniejszości, ciężko było tu pozostać bez opinii. A sam nie ukrywał swoich poglądów na te sprawy.
Giovanni załamał ręce na słowa o stawianiu ministra przed sądem.
— To by niesamowicie osłabiło pozycję całego Ministerstwa. Jeśli by tak zrobili przed wyborem nowego Ministra... Nawet nie chcę myśleć, do ilu przekrętów by doszło i jak rozrosłaby się szara strefa.