Hogsmeade było urocze. Miasteczko praktycznie nic się nie zmieniło od czasu, kiedy pojawiali się w nim jako uczniowie. Miało swój nietypowy klimat, mieszkali w nim tylko czarodzieje, co Bellatrix uważała za istotne. Zabawne, że te kilka dni temu jakimś mugolom udało się przypałętać w tę okolicę. Nie, żeby to miejsce podobało się na tyle, aby tutaj zamieszkać, uwielbiała zgiełk Londynu, jednak wpaść od czasu do czasu, aby trochę odetchnąć mogła jak najbardziej. Miała wrażenie, że chwile trwały tutaj dłużej, jakby ktoś zaczarował czas. Nikt się nie spieszył, każdy miał chęć pogawędzić i zapytać o błahe sprawy.
- Wieki? No coś ty, przecież to było tak niedawno. - Ich poczucie czasu zdecydowanie się różniło. Może i Rodolphus był od niej o rok starszy, jednak nie sądziła, że to aż tak wiele zmieniało. Nie miała też pojęcia, co wpływa na tak odmienne postrzeganie tego wszystkiego.
Może i Lestrange miał dłuższe nogi, zdecydowanie ułatwiało mu to szybkie przemieszczanie się, jednak Trixie nie brakowało energii. Przebierała tymi swoimi króciutkimi kończynami bardzo zwinnie, przez co narzuciła naprawdę słuszne tempo. Nawet nieco za bardzo. Przy tej temperaturze powietrza taki marsz mógł być dosyć problematyczny, bo zaraz zaczną odczuwać zmęczenie.
Dopiero słowa narzeczonego spowodowały, że zwolniła. Od razu, gdy tylko zapytał, czy się gdzieś spieszy. Właściwie to przecież nie, po co więc tak gnała przed siebie. Czy ciekawość spowodowana tym, co się stało z tą dziewczynką była naprawdę aż taka ogromna? - Tak właściwie to nie, nie wiem, co mnie opętało. - Odpowiedziała jeszcze na zadane pytanie uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Mieli cały dzień na tę wycieczkę, faktycznie powinni nieco zwolnić, odpocząć, bo między innymi przecież po to się tutaj zjawili.
- Zdecydowanie. Oni są mocno zacofani, żyją jakby czas się zatrzymał. Nie wiem, co o tym myśleć. - Postęp przecież był czymś, za czym warto było gonić. Nie sądziła, że można było coś pozytywnego w staniu w miejscu, bo przecież przez to się nie rozwijali. - Niby ma to swój urok, ale czy na dłuższą metę ma też większy sens? - Zawiesiła głos szukając odpowiedzi, jednak sama nie mogła jej znaleźć.
Wiedziała, gdzie był dwór, którego szukali. Tak z grubsza oczywiście. Nie sądziła jednak, żeby mieli problem ze zlokalizowaniem go. Nie było tu zbyt wielu wielkich rezydencji, więc powinno im to pójść całkiem gładko. - Na południe od Hogwartu, a może na północ? - Zatrzymała się na moment i zmrużyła oczy, aby przypomnieć sobie to co przeczytała. - Nie, to na pewno ma być południe od szkoły. - Przynajmniej tak się jej wydawało, miała nadzieję, że nie wyprowadzi ich w las, czy inne pole. - Sama nie wiem. Wiesz szłam z tą całą Fioną, miałam całkiem dobry dzień, to stwierdziłam, że ją odprowadzę, a ona zniknęła, jakby zapadła się pod ziemię. - Nie wiedziała, jak w ogóle mogło do tego dojść, więc chciała poznać odpowiedź na to pytanie, które ją nurtowało. - Trochę też jestem ciekawa, czy trafiła do domu, a jeśli nie, to co właściwie się z nią stało? Myślisz, że mogły tam być jakieś stworzenia, które zeżarły ją żywcem? - Nie, to nie mogło być to, zapewne usłyszałaby krzyki, czy jakieś inne dźwięki, a towarzyszyła jej wtedy jedynie głucha cisza.