07.11.2023, 21:27 ✶
Darcy był szczęśliwy.
Nie dlatego, że na jego konto w goblińskim banku wpłynęło dziś honorarium za ostatnie miesiące sprzedaży Magii i uprzedzenia i w połączeniu z pieniędzmi za ostatnje artykuły (wywiad o limbo nagle podbił jego stawkę za wierszówkę trzykrotnie) stał się człowiekiem względnie bogatym. Nie dlatego, że mama zrobiła na śniadanie jego ulubiony omlet, nie z powodu podpisania umowy na kolejną książkę, nie bo sowia poczta przyniosła mu nową, jedwabną koszulę i nie z powodu listu od fanki.
Był szczęśliwy, bo miała wpaść do niego Eunice. W dodatku to ona poprosiła o spotkanie! Gdzieś, gdzie będą mogli swobodnie porozmawiać!
Dobrze, że rodzice wyszli z domu, bo Darcy złamał niepisaną umowę nie zmieniania nadmiernie wystroju części wspólnych budynku bez omówienia tego z domownikami. Spędził cały ranek, snując różne narracje, a magiczny dom Lockhartów odpowiadał na nie, tworząc coraz bardziej fantastyczne wnętrza. Biedny Darcy był rozdarty. Czy postawić na pałacowe wnętrza? Czy może nowoczesną elegancję? Czy wazony z rżniętego kryształu to nie jest przesada? I czy na pewno powinien stawiać na środku salonu złotą fontannę?
Wszelkie przemyślenia odłożył jednak na bok, ledwo rozległo się pukanie. Popędził do drzwi jak na skrzydłach, poprawiając w biegu kołnierzyk nowej koszuli i przeczesując jasnobrązowe włosy.
- Eunice, jak dobrze cię widzieć - przywitał się, uśmiechając się do niej jak wariat. - Witaj w naszych skromnych progach. Właśnie wymieniałem kwiaty w salonie. Jakie są twoje ulubione kwiaty? - spytał przebiegle, wpuszczając ją do halu wejściowego. Oko kogoś, kto przywykł do bogactwa, od razu mógł dojrzeć, że mozaika na podłodze została wykonana ręką mistrza, lustro wiszące na ścianie bez wątpienia miało ramę posrebrzaną i pięknie zdobioną, a drzwi, teraz zamknięte, które wiodły do dalszych pomieszczeń, wykonano z wysokiej jakości drewna. Darcy na razie ich nie otwierał, a to dlatego, że owszem, w salonie stały wazy z kwiatami, ale był gotów zmienić „opowieść domu”, gdyby tylko okazało się, że panna Malfoy lubi jakieś kwiaty konkretnie…
Nie dlatego, że na jego konto w goblińskim banku wpłynęło dziś honorarium za ostatnie miesiące sprzedaży Magii i uprzedzenia i w połączeniu z pieniędzmi za ostatnje artykuły (wywiad o limbo nagle podbił jego stawkę za wierszówkę trzykrotnie) stał się człowiekiem względnie bogatym. Nie dlatego, że mama zrobiła na śniadanie jego ulubiony omlet, nie z powodu podpisania umowy na kolejną książkę, nie bo sowia poczta przyniosła mu nową, jedwabną koszulę i nie z powodu listu od fanki.
Był szczęśliwy, bo miała wpaść do niego Eunice. W dodatku to ona poprosiła o spotkanie! Gdzieś, gdzie będą mogli swobodnie porozmawiać!
Dobrze, że rodzice wyszli z domu, bo Darcy złamał niepisaną umowę nie zmieniania nadmiernie wystroju części wspólnych budynku bez omówienia tego z domownikami. Spędził cały ranek, snując różne narracje, a magiczny dom Lockhartów odpowiadał na nie, tworząc coraz bardziej fantastyczne wnętrza. Biedny Darcy był rozdarty. Czy postawić na pałacowe wnętrza? Czy może nowoczesną elegancję? Czy wazony z rżniętego kryształu to nie jest przesada? I czy na pewno powinien stawiać na środku salonu złotą fontannę?
Wszelkie przemyślenia odłożył jednak na bok, ledwo rozległo się pukanie. Popędził do drzwi jak na skrzydłach, poprawiając w biegu kołnierzyk nowej koszuli i przeczesując jasnobrązowe włosy.
- Eunice, jak dobrze cię widzieć - przywitał się, uśmiechając się do niej jak wariat. - Witaj w naszych skromnych progach. Właśnie wymieniałem kwiaty w salonie. Jakie są twoje ulubione kwiaty? - spytał przebiegle, wpuszczając ją do halu wejściowego. Oko kogoś, kto przywykł do bogactwa, od razu mógł dojrzeć, że mozaika na podłodze została wykonana ręką mistrza, lustro wiszące na ścianie bez wątpienia miało ramę posrebrzaną i pięknie zdobioną, a drzwi, teraz zamknięte, które wiodły do dalszych pomieszczeń, wykonano z wysokiej jakości drewna. Darcy na razie ich nie otwierał, a to dlatego, że owszem, w salonie stały wazy z kwiatami, ale był gotów zmienić „opowieść domu”, gdyby tylko okazało się, że panna Malfoy lubi jakieś kwiaty konkretnie…