• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent

[18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent
soul weaver
oh dear world
let's spin my own new dawn
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
szczupła sylwetka; ponadprzeciętny wzrost 187 cm; jasna karnacja; pewny siebie chód; jasnoniebieskie oczy w kształcie migdałów; blond włosy do ramion (upięte w estetyczny kok lub kucyk); długa, smukła twarz; zadarty nos o prostym kształcie; delikatny, naturalny makijaż; głęboki, lekko zachrypnięty głos

Merkuria Rosier
#7
07.11.2023, 22:29  ✶  
— Dylemat stary jak świat, czyż nie? — Mrugnęła do Laurenta porozumiewawczo. — Aczkolwiek ciągłe poczucie komfortu kojarzy się ze stagnacją. Operujemy wokół tego, co znamy, co nie ulega zmianie. Jeśli rzucamy sobie wyzwania, rozwijamy się. Bez rozwoju nikt nie będzie potężny, silny, nie zdobędzie koneksji.

Ktoś tu osiągnął sukces, pomyślała, skrzętnie notując w głowie ten fakt. Musiał wyrosnąć na zorganizowanego mężczyznę, który poukładał sobie wiele rzeczy w głowie. Zarządzenie przestrzenią i opieka nad zwierzętami to nie było zajęcie dla kogoś leniwego lub pozbawionego perspektyw. Kto by pomyślał?

— Mogę się skusić na taką wycieczkę w niedalekiej przyszłości — przyznała, uśmiechając się skromnie. — O ile zgodzisz się pełnić rolę przewodnika.

Nie przepadała za wyprawami na górskie szczyty, czy długimi wyprawami daleko poza granice magicznego Londynu, jednak na odwiedzenie rezerwatu nie trzeba było ją długo namawiać. Wiedziała, że magiczne stworzenia są wyjątkowe; nie tylko ze względu na ich umiejętności czy cechy szczególne, ale też składniki, jakie można było od nich pozyskać.

Dla Merkurii taki wypad miałby jeszcze jedną warstwę – artystyczną. Dotyk piór, łusek, sierści... Spora część jej zleceń była przeznaczona dla szczególnych, wybrednych klientów, a odwzorowanie pewnych aspektów estetycznych było nie lada wyzwanie. Poczucie, dotknięcie czegoś własnymi palcami, mogłoby znacznie ułatwić jej pracę.

— Powiedzmy, że nie bywałam na jego przyjęciach wyborczych — odparła z cichym westchnieniem. — Niektórzy powiedzieliby, że nie docenia przywilejów, jakimi się cieszy. Może nawet nimi gardzi. Jakby schodzenie na niższy poziom drabiny społecznej czyniło z niego „człowieka ludu”. — Wzruszyła sztywno ramionami, uciekając wzrokiem w bok. — Wydaje się taki... Inny.

Nie na miejscu, dorzuciła w myślach. Nie myślała o Leachu na co dzień, jednak gdy już pojawiał się w jej głowie, towarzyszyły temu całe dyskusje toczone między ojcem a innym wujami, między ojcem a jego klientelą, między ojcem... A nią samą, gdy zarzucał ją całymi monologami na temat tego, jak wielką zakałą jej Leach. Ponoć wiodłoby im się o wiele lepiej, gdyby to jego poprzednik dzierżył władzę.

— Ojciec twierdzi, że się przez to rozdrabniamy i hamujemy własny rozwój — wymruczała Mercy, biorąc kolejny łyk szampana. — Zamiast czerpać z własnych pomysłów, naśladujemy mugoli, bo to łatwe i wygodne. Bo coś już jest zrobione, a teraz wystarczy po prostu zmienić to na naszą modłę.

Efektywność? Być może. Wziąć to, co najlepsze, a odrzucić całą resztę, zastępując własnymi modyfikacjami. Tylko od kiedy to, co niemagiczne stało się nagle atrakcyjne i warte uwagi? Uśmiechnęła się nieco wrednie, gdy Laurent przyznał jej rację. Nawet on widział w plotkach o Leachu kontrowersję.

— Najpierw tolerancja, potem akceptacja, a niedługo Ministerstwo Magii zacznie się uginać pod żądaniami mugolskich polityków. — Pokręciła głową. — Wyobrażasz sobie zamknięcie nieba nad Londynem? Odcięcie czarodziejów od komunikacji przy pomocy mioteł czy zaklętych dywanów? — Skrzywiła się na samą myśl. Sama preferowała zaczarowane karoce, jednak nawet jej nie w smak był scenariusz, gdzie ona – Rosierówna – miałaby się podporządkować sugestiom mugoli. — Nasza dzielnica i tak nie jest zbyt duża. I tak poniekąd jesteśmy zepchnięci na margines. Myślisz, że pozwolono by nam rozszerzyć magiczny Londyn o... Trzy, cztery ulice w każdą stronę?

Nie szukała zwady z Prewettem, a po prostu dała się porwać nurtowi własnych przemyśleń. Gdy była mała, magiczny Londyn zdawał się wielki. Zaklęcia zmniejszająco-zwiększające robiły swoje, ale jako dorosła widziała, jak mało przestrzeni miała ich społeczność. Little Hangleton, Dolina Godryka i pomniejsze wioski, mogły sobie radzić nieco lepiej, ale Londyn... To było centrum Wielkiej Brytanii, a czarodzieje praktycznie siedzieli jeden na drugim, podczas gdy mugole mieli potencjał, aby rozbudować się w praktycznie każdym kierunku.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3649), Merkuria Rosier (2490)




Wiadomości w tym wątku
[18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Merkuria Rosier - 19.10.2023, 23:02
RE: [18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.10.2023, 13:08
RE: [18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Merkuria Rosier - 25.10.2023, 00:04
RE: [18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Laurent Prewett - 26.10.2023, 22:57
RE: [18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Merkuria Rosier - 01.11.2023, 20:09
RE: [18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.11.2023, 21:51
RE: [18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Merkuria Rosier - 07.11.2023, 22:29
RE: [18/10/1969] Chwała, pochwała i (nie)sława || Merkuria & Laurent - przez Laurent Prewett - 10.11.2023, 18:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa