08.11.2023, 08:35 ✶
Sam Cathal, przebywając w nowym kraju, zawsze chciał zobaczyć jak najwięcej. Niektórzy ludzie obarczeni chorobą Milforda trzymali się utartych dróg i znanych ścieżek. On odwrotnie: pragnął widoków, zapachów i dźwięków, których jeszcze nie poznał i które nie wyryły się na dobre w jego pamięci. Domyślał się więc, że Ginewra jest ciekawa Anglii, nawet jeśli nie przebywała tutaj pierwszy raz. Poświęcenie jej kilku godzin nie było zaś poświęceniem, bo Cathal może i nie należał do ludzi bezinteresowanych, ale i nie był jednym z tych, którzy całe życie pragnęli spędzać wyłącznie we własnym towarzystwie. Zwłaszcza, że i tak chciał uzupełnić zapasy pergaminu i kawy, a to mógł równie dobrze zrobić w Hogsmeade, jak na Horyzontalnej.
Pozwalały jej wybierać miejsca, które chciała obejrzeć, rzucając co jakiś czas o nich jakiś komentarz czy ciekawostkę. Z pewnym zaciekawieniem obserwował czy zdecyduje się coś kupić u Zonka - zawsze uważał, że wpuszczenie człowieka do tego sklepu i do Miodowego Królestwa wiele o nim może powiedzieć, spokojnie poczekał aż wybierze pocztówki, a potem poprowadził ją ścieżką aż nad brzeg jeziora, po którego drugiej stronie wznosił się zamek.
Na ten spoglądał z pewnym zamyśleniem długą chwilę, z dłońmi skrytymi w kieszeniach, pogrążony we wspomnieniach. Tych dobrych i tych złych, niemożliwych do zamazania. Był prawie pewny, że usłyszy w głowie złowieszcze szepty, które pośród egipskich piasków niemal umilkły, jakby upały Egiptu uśpiły Salazara, by ten przebudził się wraz z powrotem do deszczowej Anglii. Tym razem jednak nic takiego się nie stało. Zawrócił więc po prostu i zaprowadził kobietę do Trzech Mioteł, gdzie ona wybrała piwo kremowe, a on kufel pitnego miodu madame.
Nie tęsknił za szkołą. Nie mógł powiedzieć, że jej nie lubił albo że był to zły czas, ale świat Hogwartu był dla Cathala za ciasny i zbyt ograniczony.
- Nigdy nie widziałem waszej szkoły. Naprawdę jest o tyle większa od Hogwartu? - spytał, leniwym spojrzeniem wodząc po wnętrzu. Był w Górach Księżycowych, ale o ile położenie Hogwartu nie było sekretem, o tyle miał wrażenie, że inne szkoły boją się śmiertelnie, że ktoś wykradnie ich sekrety... jakby każdego roku nie wypuszczały ze swoich progów dziesiątek uczniów, którzy zdobyli swoją wiedzę w szkole i mogli ponieść ją w świat. - Chcesz zobaczyć w okolicy coś jeszcze? - dodał, unosząc kufel do ust.
Pozwalały jej wybierać miejsca, które chciała obejrzeć, rzucając co jakiś czas o nich jakiś komentarz czy ciekawostkę. Z pewnym zaciekawieniem obserwował czy zdecyduje się coś kupić u Zonka - zawsze uważał, że wpuszczenie człowieka do tego sklepu i do Miodowego Królestwa wiele o nim może powiedzieć, spokojnie poczekał aż wybierze pocztówki, a potem poprowadził ją ścieżką aż nad brzeg jeziora, po którego drugiej stronie wznosił się zamek.
Na ten spoglądał z pewnym zamyśleniem długą chwilę, z dłońmi skrytymi w kieszeniach, pogrążony we wspomnieniach. Tych dobrych i tych złych, niemożliwych do zamazania. Był prawie pewny, że usłyszy w głowie złowieszcze szepty, które pośród egipskich piasków niemal umilkły, jakby upały Egiptu uśpiły Salazara, by ten przebudził się wraz z powrotem do deszczowej Anglii. Tym razem jednak nic takiego się nie stało. Zawrócił więc po prostu i zaprowadził kobietę do Trzech Mioteł, gdzie ona wybrała piwo kremowe, a on kufel pitnego miodu madame.
Nie tęsknił za szkołą. Nie mógł powiedzieć, że jej nie lubił albo że był to zły czas, ale świat Hogwartu był dla Cathala za ciasny i zbyt ograniczony.
- Nigdy nie widziałem waszej szkoły. Naprawdę jest o tyle większa od Hogwartu? - spytał, leniwym spojrzeniem wodząc po wnętrzu. Był w Górach Księżycowych, ale o ile położenie Hogwartu nie było sekretem, o tyle miał wrażenie, że inne szkoły boją się śmiertelnie, że ktoś wykradnie ich sekrety... jakby każdego roku nie wypuszczały ze swoich progów dziesiątek uczniów, którzy zdobyli swoją wiedzę w szkole i mogli ponieść ją w świat. - Chcesz zobaczyć w okolicy coś jeszcze? - dodał, unosząc kufel do ust.