08.11.2023, 10:47 ✶
Gdy pojawiła się kolejna osoba w pomieszczeniu, twarz pod maską wykrzywiła się lekko. Pod maską nie musiał udawać, że nie jest zaskoczony, bo i tak nikt nie widział. Na zewnątrz wyglądało to jednak w ten sposób, że Rolph kiwnął powoli głową, opuszczając rękaw szaty. W przeciwieństwie do towarzysza, który pojawił się przed sekundą, Lestrange przywiązywał uwagę do symboliki. Była jego częścią, obojętnie czy mowa była o mrocznym znaku, czy o pierścieniach lub zwykłym ubiorze. Rodolphus był znany z tego, że już od najmłodszych lat uważał, że odpowiednia prezencja była wymagana do podkreślenia swojego statusu społecznego. Był też młody, a w swojej młodości - naiwny. Próżny - to też, sam nie miał zamiaru przed sobą udawać. Ale to między innymi dzięki temu, tej nutce snobizmu, zaszedł tak daleko. Czy osiągnąłby to, co osiągnął, wyglądając jak żebrak z Nokturnu? Wierzył, że nie.
Odwrócił się w stronę drzwi, miękko trzymając różdżkę. Z tego co zdołał się dowiedzieć, w Ministerstwie panował okropny bałagan. Aurorzy nocowali w biurach i ledwo zipali, próbując naprawiać szkody, które wyrządzali. I dobrze. Mieli się bać, mieli czuć duszę na ramieniu, gdy przechodzili wieczorem przez ulicę. Tristan na pewno był w Ministerstwie Magii - Rolph nie miał pojęcia, o której ten kończy dyżur, dlatego wolał bez zbędnego przeciągania nałożyć zaklęcie wyciszające i ochronne na drzwi, zanim mężczyzna sprawi im ten zaszczyt pojawienia się we własnym domostwie. Najlepiej by było, jakby wpadł, gdyby było po wszystkim. Nie popełniał błędu niedoceniania przeciwnika praktycznie nigdy.
Sęk w tym, że nie zdążył. W chwili, gdy Rolph przygotowywał się do rzucenia zaklęcia, rzekomy Tristan wpadł przez wyważone drzwi i cisnął w niego zaklęciem. Rodolphus zareagował instynktownie. Szarpnął różdżką niczym biczem, cedząc z wściekłością zaklęcie odbijające. Gdyby miał więcej czasu na reakcję, plułby sobie teraz w brodę za to, że nie wyszedł przed szereg i nie sprawdził Warda. To, że był młody nie było dla niego żadnym usprawiedliwieniem - na przyszłość będzie pamiętał, że sen jest dla słabych i jest niczym w porównaniu z potęgą wiedzy. Nie miał zamiaru dawać Tristanowi przewagi: miękko zaciśnięte palce na rękojeści różdżki wzmocniły uścisk, a Rolph gestem i słowem posłał w stronę Warda zaklęcie odrzucające, to samo, które ten przed chwilą cisnął w niego. Włożył w gest całą swoją złość, która do tej pory była kierowana w niego samego. Miał nadzieję, że gniew pomoże mu być szybszym od obrony przeciwnika, by posłać Tristana z powrotem za drzwi, przez które przed chwilą przeszedł.
Odwrócił się w stronę drzwi, miękko trzymając różdżkę. Z tego co zdołał się dowiedzieć, w Ministerstwie panował okropny bałagan. Aurorzy nocowali w biurach i ledwo zipali, próbując naprawiać szkody, które wyrządzali. I dobrze. Mieli się bać, mieli czuć duszę na ramieniu, gdy przechodzili wieczorem przez ulicę. Tristan na pewno był w Ministerstwie Magii - Rolph nie miał pojęcia, o której ten kończy dyżur, dlatego wolał bez zbędnego przeciągania nałożyć zaklęcie wyciszające i ochronne na drzwi, zanim mężczyzna sprawi im ten zaszczyt pojawienia się we własnym domostwie. Najlepiej by było, jakby wpadł, gdyby było po wszystkim. Nie popełniał błędu niedoceniania przeciwnika praktycznie nigdy.
Sęk w tym, że nie zdążył. W chwili, gdy Rolph przygotowywał się do rzucenia zaklęcia, rzekomy Tristan wpadł przez wyważone drzwi i cisnął w niego zaklęciem. Rodolphus zareagował instynktownie. Szarpnął różdżką niczym biczem, cedząc z wściekłością zaklęcie odbijające. Gdyby miał więcej czasu na reakcję, plułby sobie teraz w brodę za to, że nie wyszedł przed szereg i nie sprawdził Warda. To, że był młody nie było dla niego żadnym usprawiedliwieniem - na przyszłość będzie pamiętał, że sen jest dla słabych i jest niczym w porównaniu z potęgą wiedzy. Nie miał zamiaru dawać Tristanowi przewagi: miękko zaciśnięte palce na rękojeści różdżki wzmocniły uścisk, a Rolph gestem i słowem posłał w stronę Warda zaklęcie odrzucające, to samo, które ten przed chwilą cisnął w niego. Włożył w gest całą swoją złość, która do tej pory była kierowana w niego samego. Miał nadzieję, że gniew pomoże mu być szybszym od obrony przeciwnika, by posłać Tristana z powrotem za drzwi, przez które przed chwilą przeszedł.