Mało obchodziło ją czy gest Cathala był bezinteresowny czy wręcz przeciwnie – bardzo interesowny, bo sama też coś z tego miała, a poza tym towarzystwo Shafiqa zupełnie jej nie wadziło, a wręcz przeciwnie. Gdyby było inaczej, to przecież nie przyjechałaby do Anglii, żeby pracować w jego grupie archeologicznej. Zaś nieco zblazowana postawa Cathala, to jak wieloma rzeczami się nie przejmował, i to że zdecydowanie nie był angielskim dżentelmenem, zupełnie jej nie przeszkadzało.
Kupiła kilka różnych słodyczy w Miodowym Królestwie, głównie to takich, które absolutnie nic jej nie mówiły i nie umiała ich z niczym skojarzyć. W Zonko zaświeciły jej się oczy, co Cathal zdecydowanie mógł zobaczyć, podotykala kilka rzeczy, ale nie kupiła nic. Gdyby trafiła tu jeszcze jako uczennica… o matko, wtedy by nakupowała. Ale dzisiaj? A po co. Miała robić głupie kawały w obozie w Walii? Już z tego wyrosła. Natomiast kiedy widziała jak Cathal zabiera się do kupowania kawy to aż teatralnie wywróciła oczami i westchnęła, by ostatecznie mu powiedzieć że jak chce dobrą kawę, to mógł powiedzieć i że mogłaby mu użyczyć swojej. Razem z Pandorą już przy pierwszym spotkaniu zgodziły się, że Anglicy to się gówno znają na kawie. Na herbacie – owszem, ale z kawą to byli daleko-daleko (za mugolami).
- Ooo tak, o wiele – przyznała Ginny od razu. - Z tego co mi mówiła moja ciotka Minerva, to w Hogwarcie uczą się głównie tylko dzieciaki z Wielkiej Brytanii? – podłapała temat i zapatrzyła się na kufel Cathala. - Uczyła cię? Mam na myśli moją ciotkę – bo wiedziała, że uczy w Hogwarcie już długo, natomiast nigdy jakoś za bardzo się nie interesowała tym, ilu mieli tam nauczycieli danego przedmiotu. W Uagadou musieli mieć więcej, biorąc poprawkę na wielkość samej szkoły i ilość uczniów… - Ale jeśli chodzi o samą szkołę no to musi być duża, to w końcu na całą Afrykę – uśmiechnęła się, chociaż zdawała sobie sprawę, że kiedy ją budowano, to pewnie w ogóle nie myślano takimi kategoriami. Obecnie jednak miała pod sobą cały kontynent, a nie kilka wysepek. - Gubiłam się przez pierwszy miesiąc, a kolejne dwa nie zawsze byłam pewna gdzie idę – zachichotała, przypominając sobie nocne eskapady z Jamilem, jakie czasami (często) uskuteczniali. - To zależy. A jest coś jeszcze co mógłbyś mi pokazać? – odpowiedziała i uśmiechnęła się, niemalże wyzywająco.