08.11.2023, 17:24 ✶
Jeśli Cathal miał wybór, najchętniej pijał kawę po turecku albo z mocnymi przyprawami. Jeżeli wyboru nie miał, pijał każdą, jaka znalazła się w zasięgu jego rąk. Wprawdzie przywiózł całkiem spory zapas z Egiptu, ale ten od wiosny się już wyczerpywał, poza tym...
- ...i użyczysz jej wszystkim na wykopaliskach? - zapytał, bo doskonale wiedział, że jeden z najważniejszy elementów zaopatrzenia obozowiska to duża, duża ilość kawy. Jego ludzie znieśliby wiele, ale nie brak życiodajnych ziaren, a akurat w Hogsmeade jego zdaniem dało się kupić kawę w miarę przyzwoitą.
Sam też niczego nie kupował u Zonka. Po prawdzie i za młodu interesowało go tutaj bardzo niewiele rzeczy, by nigdy nie był ani typem robiącym innym dowcipy, ani takim, który by nawet szczególnie cieszył się rzeczami takimi jak fajerwerki. Pewne rzeczy... szybko zaczynały być na swój sposób nużące.
- Anglia, Szkocja i Irlandia, owszem - przytaknął Cathal. Wiedział, że Afryka ma znacznie większą populację niż same Wyspy, ale też był to kraj, w którym... niezbyt wyobrażał sobie, w jaki sposób mógłby działać rejestr mugolaków. I jak dzieci, ściągane z takich wiosek, miały nagle uczyć się po angielsku? Dostosować do nowych warunków? A jezeli je pomijano, po co tak wielka szkoła? - W Hogwarcie też łatwo się zgubić. Choćby dlatego, że niektóre drzwi prowadziły we wtorki do zupełnie innych miejsc niż w środy.
Uśmiechnął się mimowolnie na wspomnienie własnego zaskoczenia, gdy zastanawiał się, czy pierwszy raz w życiu coś źle zapamiętał.
- Tak. Przynajmniej była rzeczowa. Prawdopodobnie powinienem napisać do niej list z podziękowaniem, bo dzięki niej w kluczowym momencie potrafiłem zamienić skorpiona w puchar - stwierdził. Zważywszy na to, że ten konkretny skorpion siedział na głowie Lety, takie zabiegi jak jego podpalanie nie wchodziły w grę... - A co takiego by cię interesowało? - spytał z odrobiną kpiny w głosie. - W samej wiosce większość obejrzeliśmy. Poza nią jest chata, podobno nawiedzona. W pobliżu jest też wiekowy cmentarz i kilka ruin różnych dworków. W Zakazanym Lesie można natknąć się na ciekawe miejsca, ale mieszkają tam też wielkie pająki i centaury, które nie przepadają za gośćmi.
- ...i użyczysz jej wszystkim na wykopaliskach? - zapytał, bo doskonale wiedział, że jeden z najważniejszy elementów zaopatrzenia obozowiska to duża, duża ilość kawy. Jego ludzie znieśliby wiele, ale nie brak życiodajnych ziaren, a akurat w Hogsmeade jego zdaniem dało się kupić kawę w miarę przyzwoitą.
Sam też niczego nie kupował u Zonka. Po prawdzie i za młodu interesowało go tutaj bardzo niewiele rzeczy, by nigdy nie był ani typem robiącym innym dowcipy, ani takim, który by nawet szczególnie cieszył się rzeczami takimi jak fajerwerki. Pewne rzeczy... szybko zaczynały być na swój sposób nużące.
- Anglia, Szkocja i Irlandia, owszem - przytaknął Cathal. Wiedział, że Afryka ma znacznie większą populację niż same Wyspy, ale też był to kraj, w którym... niezbyt wyobrażał sobie, w jaki sposób mógłby działać rejestr mugolaków. I jak dzieci, ściągane z takich wiosek, miały nagle uczyć się po angielsku? Dostosować do nowych warunków? A jezeli je pomijano, po co tak wielka szkoła? - W Hogwarcie też łatwo się zgubić. Choćby dlatego, że niektóre drzwi prowadziły we wtorki do zupełnie innych miejsc niż w środy.
Uśmiechnął się mimowolnie na wspomnienie własnego zaskoczenia, gdy zastanawiał się, czy pierwszy raz w życiu coś źle zapamiętał.
- Tak. Przynajmniej była rzeczowa. Prawdopodobnie powinienem napisać do niej list z podziękowaniem, bo dzięki niej w kluczowym momencie potrafiłem zamienić skorpiona w puchar - stwierdził. Zważywszy na to, że ten konkretny skorpion siedział na głowie Lety, takie zabiegi jak jego podpalanie nie wchodziły w grę... - A co takiego by cię interesowało? - spytał z odrobiną kpiny w głosie. - W samej wiosce większość obejrzeliśmy. Poza nią jest chata, podobno nawiedzona. W pobliżu jest też wiekowy cmentarz i kilka ruin różnych dworków. W Zakazanym Lesie można natknąć się na ciekawe miejsca, ale mieszkają tam też wielkie pająki i centaury, które nie przepadają za gośćmi.